Sport.pl

Nowy piłkarz Arki: Gdynia opcją na dłużej

- Chciałbym w końcu dłużej pograć w jakimś klubie, bo takie skakanie z klubu do klubu trochę już mnie zmęczyło. W Arce jestem na razie na pół roku. Po awansie chętnie bym w Gdyni został. Taką opcję rozważałbym nawet w przypadku braku awansu, choć nikt tu nie kryje, że celujemy w ekstraklasę - mówi Tomasz Kowalski, jeden z sześciu nowych piłkarzy żółto-niebieskich.
Obserwuj autora na Twitterze - @PiWiśniewski

- Przychodząc do Arki, liczę w końcu na regularną grę. Czas pokaże, czy trener Sikora będzie mnie widział w swojej koncepcji - podkreśla Tomasz Kowalski, który zimą zasilił szeregi żółto-niebieskich. 21-letni zawodnik podpisał z Arką kontrakt do końca tego sezonu.

- W Widzewie Łódź grałem na pozycji numer 10, a także na skrzydle. Z kolei mój poprzedni trener Tomasz Hajto ustawiał mnie w Jagiellonii na lewej pomocy. Nie mam żadnych oporów przed grą w środku pola czy na obu skrzydłach. Szkoleniowiec Arki powiedział mi, że u niego będę lewoskrzydłowym - mówi Kowalski w rozmowie z trojmiasto.sport.pl.

Po przyjściu Kowalskiego do gry na lewym skrzydle Arki kandyduje czterech piłkarzy. Oprócz 21-latka są to Piotr Tomasik, Marcin Radzewicz oraz Paweł Wojowski.

- Pierwsza kolejka pokaże, kto wygrał rywalizację. Walki o miejsca w składzie z pewnością nie zabraknie. Mi nie pozostaje nic innego jak pokazanie się na treningach z dobrej strony. A potem już tylko czekać na decyzję trenera - podkreśla wychowanek UKS SMS Łódź.

Przez dwa sezony Kowalski grał także w Turze Turek. Ostatnio nabierał doświadczenia w ekstraklasie. W Widzewie i Jagiellonii rozegrał łącznie 15 meczów w najwyższej klasie rozgrywkowej.

- Na początku pobytu w Łodzi szło mi bardzo dobrze. Trener Mroczkowski stawiał na mnie. Wiedząc, że mam w nim wsparcie, nabierałem na boisku większej pewności siebie. Czułem, że moja forma rośnie. Niestety, potem doznałem kontuzji. Miałem sparaliżowaną lewą stronę. Trochę czasu minęło, nim wyzdrowiałem na dobre. Odbudowywałem się, grając w rezerwach Widzewa. I znów dopadł mnie pech. Zerwałem więzadło boczne w kostce. Po odzyskaniu sprawności rozpocząłem przygotowania z pierwszym zespołem do rundy wiosennej. Ku mojemu rozczarowaniu trener Artur Skowronek nie widział mnie w składzie. Rozglądałem się po innych klubach, chciałem odejść na wypożyczenie. Trafiłem do Arki i mogę powiedzieć, że jestem zadowolony - podkreśla jeden z sześciu zimowych transferów gdyńskiego klubu. I wymienia dobre oraz złe strony pobytu w stolicy Podlasia.

- Jagiellonia to poukładany klub. Bardzo mi się tam podobało. Powstał tam fajny zespół. Grałem z Ebim Smolarkiem, Tomkiem Frankowskim, Michałem Pazdanem, który teraz jeździ na kadrę. Dużo się od nich nauczyłem. Niestety, kierownictwo klubu nie pozwoliło mi zostać w Jagiellonii na dłużej.

- Nadarzyła się okazja, aby odejść do Widzewa. Nie zwlekałem z decyzją, zwłaszcza że trener Mroczkowski widział dla mnie miejsce. Chciałbym w końcu dłużej pograć w jakimś klubie, bo takie skakanie z klubu na klub trochę już mnie zmęczyło - dodaje Kowalski, który ma nadzieję, że jego przygoda z Arką potrwa dłużej niż kilka miesięcy.

- Po awansie chętnie bym w Gdyni został. Taką opcję rozważałbym nawet w przypadku braku awansu, choć nikt tu nie ukrywa, że celujemy w ekstraklasę - podkreśla lewoskrzydłowy.

O Arce dyskutuj także na @3miasto_sportpl i na naszym facebookowym koncie

Czy Kowalski ma szansę na grę w Arce w pierwszym składzie? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: