Sport.pl

Marcin Radzewicz: Po sezonie będzie czterech przegranych

- Walczymy o awans. Ale taki cel ma pięć innych zespołów. I każdy będzie czuł się przegrany, jeśli awansu nie wywalczy - mówi w rozmowie z trojmiasto.sport.pl Marcin Radzewicz, pomocnik Arki Gdynia.
Obserwuj autora na Twitterze - @PiWisniewski

Piotr Wiśniewski: Ta runda ma być dla Arki wyjątkowa ze względu na cel postawiony przez działaczy...

Marcin Radzewicz: Runda jak każda inna. W poprzednim sezonie też walczyliśmy wiosną o awans, ale niestety nie wyszło. Teraz cel mamy podobny i szanse awansu większe.

I większe też ciśnienie.

- Ja nie czuję żadnego ciśnienia. Odkąd jestem w Arce, zawsze były tu marzenia związane z grą w ekstraklasie. W moim przypadku presji nie ma. Przede wszystkim to myślę o graniu, a nie o tym, co mówi się wokół.

Po ostatnich transferach konkurencja w Arce wzrosła niesamowicie. Nie boi się pan o miejsce w składzie?

- Nie. Całe życie o coś walczę, cały czas musiałem udowadniać, że jestem lepszy od konkurentów. Dla mnie to żadna nowość. Przyjście nowego piłkarza nie traktuję jako zagrożenia dla siebie. Nie czuję związanej z tym presji.

Jesienią miał pan obniżkę formy, ale runda wiosenna poprzedniego sezonu pokazała, że Radzewicz nie zapomniał jak się gra w piłkę. Czy wiosną wróci stary "Radza"?

- Zobaczymy. Sam nie wiem jak będzie. Wiosnę miałem bardzo dobrą, jesienią nie grałem już tak dobrze, jednak ja nie lubię mówić o czymś co już za mną. Myślami bardziej wybiegam w przód. Jedyne nad czym teraz się skupiam to budowanie optymalnej formy na rundę rewanżową.

Do Arki trafił m.in. Bartosz Ślusarski. Zapewne pamięta go pan z boiska?

- Z Bartkiem grałem dwa lata w Groclinie Grodzisk Wielkopolski. Dobrze się znamy. Nie jest dla mnie osobą anonimową. Na pewno przyda się Arce. W jego przypadku raczej nie można mówić o niewiadomej. Ważne dla niego jak i reszty nowych chłopaków będą pierwsze mecze. Uważam, że na początku należy wstrzymać się z chwaleniem na wyrost, ale też ganieniem. Wszyscy zasługują na szansę.

Arka, Górnik Łęczna, GKS Katowice i GKS Bełchatów. Czy o kimś zapomniałem w kontekście walki o ekstraklasę?

- Dodałbym jeszcze Miedź, która moim zdaniem nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. No i uważałbym też na Termalicę Nieciecza.

Co może być waszą siłą w rundzie wiosennej, oprócz korzystnego terminarza meczów?

- Czy on jest korzystny, to się okaże po lidze.

No tak, ale wszystkie mecze z czołówką gracie u siebie.

- Nigdy nie rozpatruję czegoś w kontekście korzystny czy niekorzystny. Najlepszym wykładnikiem wszystkiego i tak jest boisko. Ostatnio jeden z dziennikarzy zadał mi pytanie o wąską kadrę. Pytał co będzie. Jak sobie poradzimy. Odpowiedziałem w ten sposób - jak zrobimy awans to wszyscy będą mówić i pisać o dobrym składzie, że jednak nie było tak źle. W przeciwnym razie ludzie mówiliby o braku jakości. Z ocenami poczekajcie do ostatniego meczu.

Jest różnica, gdy nie uda się awansować, bo zabrakło jednego punktu. A inaczej naszą grę odbierzecie, gdy na końcu sezonu będziemy mieli 15 punktów straty. Myślę, że wszyscy musimy uzbroić się w cierpliwość. Wiadomo, że walczymy o awans. Ale taki cel ma pięć innych zespołów. I każdy będzie czuł się przegrany, jeśli awansu nie wywalczy.

Pan i wielu piłkarzy walczy także o swoją przyszłość w Arce. Z końcem czerwca wygasają wam umowy.

- To trochę uproszczenie sprawy i pójście na skróty. Liczy się efekt końcowy. Nie chcę myśleć, co będzie w czerwcu. Przecież nie przestanę walczyć i grać, bo nie wiem, jaka będzie moja przyszłość w Arce. Nie, tak nie będzie. Argumenty o końcu kontraktów i niejasnej przyszłości do mnie nie trafiają. Nie chodzi mi o długość kontraktu, tylko o konkretny cel, który mamy zrealizować. Poza tym o kontrakt gra się na boisku. Czy to półroczny czy długoletni. Chcę dać coś Arce od siebie.

Jak powinna być budowana drużyna walcząca o awans do ekstraklasy?

- Dla mnie sprawa jest prosta. Muszą być zachowane odpowiednie proporcje. Samymi starymi "wyjadaczami" się nie ujedzie, tak samo młodzi nie podołają presji. Wszystko musi mieć ręce i nogi. Zespół musi być budowany z głową. W przyrodzie nigdy nic nie zginie. Starsi muszą być przykładem dla młodych, a młodzi powinni wnieść do zespołu werwę, świeżość.

Ważne jest też postrzeganie życie nie tylko poprzez pryzmat piłki. Na futbolu nie wszystko się kończy. Poza tym drużyna to nie tylko pierwszy i ostatni gwizdek sędziego. Jest też szatnia. Czasem jak tak patrzę na młodych, to myślę sobie, czy czasem ja nie postępuję dziwnie? Ale "starsi ludzie" myślą o niektórych sprawach inaczej.

Czy Radzewicz będzie kluczową postacią Arki w rundzie wiosennej? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: