Sport.pl

Andrzej Iwan o Arce: Klub podjął ryzykowane ruchy

Ekspert Orange Sport Andrzej Iwan ocenił szanse Arki Gdynia w rundzie wiosennej. Przyznał, że żółto-niebiescy postąpili ryzykownie, zatrudniając rzutem na taśmę pięciu piłkarzy, ale w ten sposób stali się jednym z głównych kandydatów do awansu.
Zdaniem Iwana Arka po zakontraktowaniu Mateusza Cichockiego, Tomasza Kowalskiego, Bartosza Ślusarskiego, Igora Tyszczenki oraz Pawła Oleksego wyrosła na faworyta numer jeden w walce o ekstraklasę.

- Uważam, że te ruchy na ostatnią chwilę w Arce podyktowane są ekonomią w drugą stronę. Pytanie, co będzie dalej, jeśli nie będzie awansu? Były czasy, kiedy Arka stała dobrze finansowo. Działacze chcieliby powtórki z tych lat, a to jest możliwe tylko, gdy gra się w ekstraklasie. I liga to najdroższa liga świata. Nie ma przede wszystkim tak dużych wpływów z transmisji telewizyjnych. Wygląda na to, że w Gdyni boją się ostatniego dzwonka, dlatego chcą na 100 proc. włączyć się do gry o awans - powiedział były piłkarz Wisły Kraków w programie "Futbol Raport" w telewizji Orange Sport.

- Dla trenera to zawsze trudna sprawa, gdy zawodnicy przychodzą w ostatniej chwili. Wówczas sentymenty trzeba odrzucić na bok. Jeśli w klubie pojawia się piłkarz o dwie klasy lepszy od tego, który jest już długo w klubie, przepracował wiele treningów, to w takiej sytuacji trzeba postawić na lepszego. Z kolei gdy obaj są na tym samym poziomie, to stawiasz na tego z dłuższym stażem. A nowi muszą udowodnić swoją przydatność do drużyny. Przecież nie będzie tak, że od razu ktoś z góry dostanie miejsce w składzie - podkreślił Jurij Szatałow, trener Górnika Łęczna zapytany o to, czy sytuacja, w której nowy zawodnik od razu wchodzi do składu nie demotywuje zawodników już jakiś czas grających w zespole.

Arkę wiosną czeka rywalizacja na dwóch frontach - w lidze i Pucharze Polski. W tych drugich rozgrywkach żółto-niebiescy są już w ćwierćfinale, a przed nimi dwumecz z Miedzią Legnica. W następnej rundzie zwycięzca tej pary zmierzy się z lepszym z pary Sandecja Nowy Sącz - Zagłębie Lubin.

- W Legnicy też traktują to jako wielką szansę. Poza tym mówimy o profesjonalnych klubach. Gra w lidze grą w lidze, ale profesjonalne kluby powinny korzystać z okazji, że tak daleko zaszły w pucharze. Arka to klub z tradycjami, z pięknym stadionem, postawili wszystko na jedną kartę i grają va banque. Czy udział w dwóch rozgrywkach pokrzyżuje Arce plany? Nie sądzę. Jeśli w końcówce okienka transferowego dostaje się pięciu nowych piłkarzy i dokłada do tych, co było, to 16 spotkań w lidze nie powinno być żadną przeszkodą, zwłaszcza że do finału są raptem cztery mecze - uważa z kolei Marcin Kaczmarek, trener szóstej po rundzie jesiennej Wisły Płock. Z Wisłą podopieczni Pawła Sikory zainaugurują piłkarską wiosnę w Gdyni (piątek 14 marca, godz. 19)

- Arka jesienią gubiła punkty, bo nie miała szerokiej kadry. Na ławce brakowało jej jakości. Warto pamiętać, że w tym roku mija 35. rocznica zdobycia przez Arkę pucharu Polski. Także warto powalczyć o coś w pucharze - przyznał Iwan.

- Miałem wiele zastrzeżeń do gry Szromnika, zwłaszcza na początku roku. Co rusz słyszeliśmy o jego częstych wyjazdach na testy do Anglii. Tak często podróżując, nie masz szans utrzymać równej formy. Bramkarz to nie napastnik. Temu drugiemu wystarczy trening na środku boiska i załatwione, a bramkarz potrzebuje dużo miejsca, żeby miał gdzie się rzucać. Przyznam, że z czasem Szromnik prezentował się naprawdę przyzwoicie. Zdarzały mu się małe wpadki, ale generalnie zrobił duży postęp. Mimo wszystko rywalizacja potrzebna jest na każdej pozycji - podkreślił Iwan w programie "Futbol Raport".

Zgadzasz się z opinią Andrzeja Iwana? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: