Sport.pl

Szczęście Arki nie opuszcza. Gdynianie wygrali po pięknej bramce Mateusza Szwocha [RELACJA + ZDJĘCIA]

Arce długo w tym meczu nie szło. Po bramce Piotra Wlazło podopieczni Pawła Sikory przegrywali z Wisłą 0:1, ale szybko odpowiedzieli golem Bartosza Ślusarskiego. A w samej końcówce strzał życia oddał Mateusz Szwoch, który trafił do bramki z 25 metrów w samo okienko. Gdynianie wygrali 2:1, dzięki czemu zrewanżowali się gościom za porażkę w Płocku w takim samym stosunku.
Nie było zaskoczenia w wyjściowym składzie Arki. Paweł Sikora postawił na tę samą "jedenastkę", która rozpoczęła mecz w Jaworznie z GKS Tychy. Pewnym zaskoczeniem była jedynie krótka ławka rezerwowych. Szkoleniowiec żółto-niebieskich miał do dyspozycji zaledwie sześciu zmienników. Zaledwie, gdyż po zimowych wzmocnieniach Arki i pozyskaniu sześciu nowych piłkarzy wydawało się, że kadra gdyńskiej drużyny tylko na tym zyska. Tymczasem pech nie opuszcza drużyny Sikory. Jeszcze przed rozpoczęciem rundy wiosennej kontuzje z gry wyeliminowały Brazylijczyka Glaubera, Michała Marcjanika oraz Michała Szuberta. A w Jaworznie urazu nabawił się kapitan Tomasz Jarzębowski. W przypadku "Jarzy" rokowania nie są zbyt pomyślne. Doświadczonego obrońcę czeka kilka tygodni rozbratu z futbolem. W dodatku dzień przed meczem z Wisłą kontuzji doznał Paweł Oleksy.

O pierwszej połowie można napisać tyle, że był to typowy mecz walki i mecz na remis. Żadna ze stron nie miała zdecydowanej przewagi, a gra koncentrowała się głównie w środkowej strefie boiska. W tej części spotkania gdynianie oddali jeden celny strzał, a goście trzy. Jednak największe zagrożenie pod bramką Seweryna Kiełpina gospodarze stworzyli po wrzutkach w pole karne. Tak było w 28. minucie, kiedy do piłki wyskoczył Arkadiusz Aleksander. Napastnik Arki nieczysto jednak uderzył głową i futbolówka minęła bramkę. Z kolei w 40. minucie ani Aleksander, ani Bartosz Ślusarski nie potrafili zamknąć akcji po świetnym zagraniu wzdłuż linii Szwocha. Wystarczyło tylko lekko musnąć piłkę, a tak na trybunach słychać było jedynie głośny jęk zawodu. Warto podkreślić, że na tym meczu padł rekord frekwencji tego sezonu I ligi. Kibice Arki pobili... swój rekord ze spotkania z Chojniczanką Chojnice. W piątkowy wieczór na trybuny Stadionu Miejskiego pofatygowało się 6634 widzów.

Goście zgodnie z zapowiedziami trenera i piłkarzy Wisły podjęli rękawice. Toczyli z gdynianami wyrównany bój, często i żwawo przedostawali się pod pole karne Arki, której grzechem zaniechania w pierwszej połowie była gra z pominięciem drugiej linii. Piłki z obrony od razu kierowane były do przodu, ale efekt tego był mizerny.

Zachowawcza postawa żółto-niebieskich zemściła się na nich chwilę po przerwie. Nie do obrony z 25. metrów uderzył Wlazło, a Michał Szromnik mógł tylko odprowadzić piłkę wzrokiem i wyjąć ją z siatki. Ale odpowiedź Arki była natychmiastowa. Idealnie z prawego skrzydła na głowę Ślusarskiego dośrodkował Adrian Budka. "Ślusarz" uderzył mocno i nie dał szans Kiełpinowi na skuteczną interwencję. Dziesięć minut później boisko musiał opuścić kontuzjowany Michał Szromnik. Do gdyńskiej bramki wszedł Jakub Miszczuk, dla którego był to powrót do składu drużyny Pawła Sikory po jedenastu miesiącach (grał ostatnio 20 kwietnia w wyjazdowym mecz z Flotą Świnoujście).

Bramka wcale nie ożywiła Arki. W środku pola była taka wyrwa, że odległość między ofensywnym Szwochem a defensywnym Rzuchowskim wynosiła dobre 30 metrów. Co gorsza nie funkcjonowało także lewe skrzydło gospodarzy. Tak grający żółto-niebiescy stanowili łatwy łup dla defensywy gości. I wówczas sprawy w swoje ręce, a w zasadzie nogę - i to prawą - wziął Szwoch. Pomocnik Arki przyjął piłkę, obrócił się z zawodnikiem na plecach i kropnął z 25 metrów nie do obrony w samo okienko! O takich bramkach mówi się "stadiony świata".

W końcówce Wisła rzuciła wszystkie siły do ataku, ale piłkarskie szczęście było tego dnia po stronie gospodarzy. Gdynianie drugi raz w tej rundzie wygrywają szczęśliwie, ale ważne, że dopisują do swojego dorobku jakże ważne trzy punkty w kontekście walki o ekstraklasę.

Arka Gdynia - Wisła Płock 2:1 (0:0)

Bramki: Ślusarski (50.), Szwoch (81.) - Wlazło (47.)

Arka: Szromnik (60. Miszczuk) - Cienciała, Juraszek, Sobieraj, Tomasik (73. Kowalski) - Budka (80. da Silva), Rzuchowski, Szwoch, Radzewicz - Ślusarski, Aleksander.

Wisła: Kiełpin - Stefańczyk, Magdoń, Sielewski, Hiszpański - Góralski, Wlazło (86. Dziedzic) - Janus (69. Kacprzycki), Burkhardt, Kaczmarek - Krzywicki.

Więcej o:
Skomentuj:
Szczęście Arki nie opuszcza. Gdynianie wygrali po pięknej bramce Mateusza Szwocha [RELACJA + ZDJĘCIA]
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX