Arka nie straciła szans na półfinał Pucharu Polski. Do Legnicy gdynianie jadą po awans

- Remis powoduje, że oba zespoły wciąż są w grze - mówił po pierwszym ćwierćfinałowym meczu szkoleniowiec gdynian Paweł Sikora. Wtórował mu trener gości. - Ten wynik przed rewanżem nie stawia nikogo w roli faworyta - przyznał Adam Fedoruk. We wtorek o godz. 18.30 druga odsłona ćwierćfinałowej rywalizacji Arki Gdynia z Miedzią Legnica. Transmisja w TVN Turbo.
To Arce jednak dalej do półfinału. Stracona bramka u siebie powoduje, że w rewanżu gospodarzom wystarczy bezbramkowy remis.

- Jak to bywa w pucharach, liczą się dwa mecze. Do Gdyni przyjechaliśmy z celem strzelenia bramki. Cel numer jeden zrealizowaliśmy - podkreślił Fedoruk, którego zespół bliski był zwycięstwa. Miedź prowadziła do 83. minuty. Gola na 1:1 zdobył Marcus da Silva.

- Ten wynik przed rewanżem nie stawi nikogo w roli faworyta. Dla nas korzystne jest to, że zagramy u siebie. To dla nas cenny remis - mówił szkoleniowiec Miedzi.

Paweł Sikora był zadowolony, że jego zespół pokazał charakter. Gospodarze musieli gonić wynik, w dodatku od 17. minuty grali w liczebnym osłabieniu po czerwonej kartce dla Sławomira Cienciały.

- Mieliśmy swoje sytuacje, nawet gdy graliśmy w "10" potrafiliśmy wyprowadzić akcje. W momencie straty bramki kibice nam pomogli, byli naszym "jedenastym" zawodnikiem. Do tego dołożyliśmy charakter i zaangażowanie, dlatego udało się nie przegrać. Remis powoduje, że oba zespoły wciąż są w grze - ocenił spotkanie szkoleniowiec Arki, który w pierwszym ćwierćfinałowym spotkaniu stracił nie tylko Cienciałę (w Legnicy będzie pauzował), ale także z pierwszego składu na sobotni mecz z Flotą wypadł mu Michał Rzuchowski. Pomocnik żółto-niebieskich w końcówce pierwszej połowy wpadł w dziurę i lekko podkręcił staw skokowy. W Świnoujściu dla "Rzuchola" znalazło się co prawda miejsce na ławce rezerwowej, ale mecz oglądał on z boku ławki gimnastykując obolałą nogę. Na rewanż Rzuchowski jeszcze nie będzie gotowy.

- Nie uważam, że jest to wynik faworyzujący gości. Szansę obu drużyn oceniam na 50 do 50. Czy gramy u siebie, czy na wyjeździe, jesteśmy tak samo groźni - analizował 20-letni pomocnik.

Początek rundy wiosennej wzmocnił mentalnie Arkę. Podopieczni Pawła Sikory są pewni swoich możliwości. W końcu wygrali trzy mecz wiosną (1:0 z GKS Tychy, 2:1 z Wisłą Płock i 1:0 z Flotą), w dodatku odwrócili złą kartą tydzień temu z Miedzią. Nic dziwnego, że na Dolnym Śląsku zapowiadają zwycięstwo.

- Do Legnicy jedziemy po to, aby awansować do półfinału - mówił Jakub Miszczuk.

- Sądzę, że w rewanżu nie jesteśmy bez szans. 1:0 dla nas jest realne - dodał z kolei da Silva.

Czy Arka awansuje do półfinału Pucharu Polski? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »