Michał Rzuchowski: Stwierdziliśmy z chłopakami, że nie ma co się załamywać remisem. Ten wynik nie jest jakąś wielką tragedią

- Czujemy duży niedosyt. Nastawiliśmy się na trudny mecz, no i takowy był. Troszkę w szatni rozmawialiśmy i stwierdziliśmy, że nie ma co się załamywać. Ten remis nie jest jakąś wielką tragedią. Punkt to punkt - stwierdził po meczu z Sandecją Nowy Sącz Michał Rzuchowski pomocnik Arki Gdynia.
Arka straciła pierwsze punkty tej wiosny. Dobrą passę trzech kolejnych wygranych w lidze podopiecznych Pawła Sikory przerwała Sandecja.

- Czujemy duży niedosyt. Nastawiliśmy się na trudny mecz, no i takowy był. Troszkę w szatni rozmawialiśmy i stwierdziliśmy, że nie ma co się załamywać. Ten remis nie jest jakąś wielką tragedią. Punkt to punkt. Po meczu dowiedzieliśmy się, że Górnik Łęczna wyciągnął remis ze stanu 0:2 - mówił Rzuchowski, który w ostatnich dwóch meczach - z Flotą w Świnoujściu i Miedzią w Legnicy - nie zagrał z powodu kontuzji. Z tego powodu w sobotę szkoleniowiec Arki oszczędzał siły swojego podopiecznego. Rzuchowski grał 53 minuty.

- Jeśli chodzi o mój występ, trochę czułem ból w kostce. Znowu źle stanąłem, ale nic złego się nie stało. Nie ma powodów do załamania. Kostka była zmęczona po ostatniej kontuzji, dobrze, że trener w porę zareagował i zmienił mnie za Radka [Pruchnika] - przyznał "Rzuchol".

A na pytanie o to, czy remis Arki i słaba postawa w ataku mogła mieć związek z ostatnim obłożeniem meczów, odpowiedział.

- Jak ktoś chce grać wyczynowo w piłkę, to takie rzeczy musi przełamywać - mówił Rzuchowski.

- W Brzesku będzie ciężko, ale obaw nie mamy. Nikogo się w tej lidze nie boimy, wszędzie musimy wychodzić na boisku jak po swoje. Musimy pokazać, że to my walczymy o awans, a oni o utrzymanie - dodał 20-letni pomocnik.

Po meczu Sandecji "oberwało się" słownie od trenera Pawła Sikory, który skrytykował postawę gości w drugiej połowie. Trener Arki miał pretensje do drużyny przyjezdnej za celowe spowalnianie gry i celebrację wyrzutów z autu.

- Nie chcę komentować gry przeciwnika. Mogę mówić jedynie o Arce. Wiadomą jest, że każdy chce wywieźć z Gdyni punkt. I Sandecji to się udało. Nikt nie będzie pamiętał, w jakim stylu to osiągnęli. My mamy niedosyt, że nie wykorzystaliśmy sytuacji. I tyle - skwitował Rzuchowski.

Który z piłkarzy Arki wypadł najlepiej w meczu z Sandecją? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »