Sport.pl

Andrzej Iwan: W Arce nie ma piłkarzy, którzy przyszli po to, aby tylko kasować pieniądze

- Personalnie gdynianie prezentują się świetnie. Jesienią problemem Arki było zaplecze pierwszego zespołu. Teraz ławka wnosi dużo ożywienia. Zmiennicy podnoszą rywalizację w zespole. W Arce nie ma sytuacji, że dobrzy piłkarze są tylko po to, aby kasować pieniądze. To wszystko idzie w dobrym kierunku - mówi Andrzej Iwan, ekspert Orange Sport.
Obserwuj autora na Twitterze - @PiWisniewski

Arka w rundzie wiosennej wystartowała najlepiej ze wszystkich drużyn czołówki I ligi. Podopieczni Pawła Sikory wygrali z GKS Tychy, Wisłą Płock oraz Flotą Świnoujście i zremisowali z Sandecją Nowy Sącz. Dla porównania GKS Bełchatów zdobył osiem punktów, tyle samo wywalczył Górnik Łęczna, a GKS Katowice "uciułał" zaledwie punkt.

- Jeżeli oceniamy Arkę przez pryzmat gry, to nie było tak rewelacyjnie. W Gdyni czuć niedosyt po remisie w ostatnim meczu, ale nie ma co rozdzierać szat, Sandecja nie jest wcale łatwym rywalem. Jeśli Arka osiągnie jeszcze lepszą formę, to będzie głównym faworytem do awansu. Zespół trenera Pawła Sikory nie raz, nie dwa pokazał, że potrafi grać w piłkę, więc wskoczenie na wyższy poziom nie jest niemożliwe - zaznacza Iwan w rozmowie z trojmiasto.sport.pl.

Zdaniem eksperta Orange Sport gdynianie sporo zyskali po zimowych wzmocnieniach, a o wynikach ich meczów przesądzają indywidualności.

- Nie do przecenienia jest wkład Bartosza Ślusarskiego. "Ślusarz" bardzo dużo daje drużynie, walczy za dwóch, nie unika kontaktu, korzysta ze swojego doświadczenia. Co ważne, nie przechodzi obok meczu tylko dlatego, że kiedyś grał w ekstraklasie, a teraz występuje klasę niżej. Pokazuje, że nie przyszedł do Arki "odcinać kuponów od kariery". Gdy tylko Arkę ominą wahania formy, to kandydata do walki o ekstraklasę już znamy - podkreśla Iwan.

W dobrym starcie wiosną żółto-niebieskim nie przeszkodziła nawet plaga kontuzji, jaka dotknęła zespół. Już w trakcie przygotowań urazów nabawili się Michał Szubert, Michał Marcjanik, Brazylijczyk Glauber oraz Igor Tyszczenko. Potem problemy ze zdrowiem dotknęły Tomasza Jarzębowskiego, Michała Szromnika, Michała Rzuchowskiego i Marcusa da Silvę.

- To świadczy, że trener Sikora ma zespół o dużym potencjale. W tej drużynie tkwią naprawdę spore rezerwy. Personalnie gdynianie prezentują się świetnie. Jesienią problemem Arki było zaplecze pierwszego zespołu. Teraz ławka wnosi dużo ożywienia. Zmiennicy podnoszą rywalizację w zespole. W Arce nie ma sytuacji, że dobrzy piłkarze są tylko po to, aby kasować pieniądze. To wszystko idzie w dobrym kierunku. Paweł Sikora może być zadowolony - analizuje Iwan, który uważa, że dziesięć punktów wywalczonych przez Arkę w pierwszych meczach rundy rewanżowej to bardzo dobry wynik.

- 12 punktów byłoby trochę ponad stan, zwłaszcza że Arka nie gra jeszcze tej piłki, z której ją znamy. Jednak co innego jest ważne - zespół Pawła Sikory odrobił już część strat. Ale w żadnym wypadku nie może to uśpić czujności zespołu. W tej lidze trzeba się pilnować w każdym meczu - przestrzega ekspert Orange Sport i dodaje:

- Początek rundy wiosennej wykrystalizował ścisłą czołówkę trzech zespołów. Za nią jest grupa pościgowa, która będzie chciała coś uszczknąć faworytom. Trzeba uważać na przykład na Olimpię Grudziądz - prognozuje Iwan.

Jak zauważył, w przypadku Arki może potwierdzić się scenariusz z poprzedniego sezonu I ligi, kiedy awans wywalczyły Zawisza Bydgoszcz i Cracovia Kraków. Drogę do ekstraklasy faworyci nie mieli usłanej różami. W wielu meczach męczyli się niemiłosiernie. A dopiero w ekstraklasie mogły rozwinąć skrzydła.

- Chociaż Cracovia imponowała grą od 16 do 16. Awans wywalczy ten zespół, który uniknie kryzysu. Tylko równa forma jest gwarancją sukcesu. Pokazał to Górnik Łęczna. Początek sezonu miał słaby, ale potem konsekwentnie zbierał punkty, mimo nie najlepszej gry. Wiosną lider trochę się ślizga, teraz wyciągnął tylko remis z Okocimskim Brzesko - mówi Iwan.

A kto wywarł na nim najlepsze wrażenie wiosną?

- Bardzo podobały mi się dwa mecze, które akurat miałem okazję komentować. Pierwszy to GKS Katowice - GKS Bełchatów, a spotkanie to odbieram pozytywnie ze względu na postawę katowiczan. Były emocje, dobre tempo. Drugi taki mecz to niedzielna rywalizacja Bełchatowa z Olimpią Grudziądz. Z taką formą bełchatowianie mogą być poza zasięgiem. Powoli odnajduje się Bułgar Hristijan Kirovski, jeszcze co prawda nie grzeszy skutecznością, ale z nim w składzie trener Kamil Kiereś może przesuwać ciężar gry na skrzydła na braci Michała i Mateusza Maków, którzy sieją popłoch w szeregach defensywnych - podsumowuje ekspert Orange Sport.

Jak oceniasz postawę Arki w czterech meczach rundy wiosennej? Podyskutuj na Facebooku Trojmiasto.Sport.pl! »


Więcej o: