Sport.pl

Cabaj o krytyce Pawła Sikory: Trener Arki opowiada głupoty

Marcin Cabaj krytycznie odniósł się do słów szkoleniowca Arki Gdynia, który po meczu z Sandecją narzekał na zachowawczą grę rywala i celowe celebrowanie wyrzutów z autu. Zdaniem Pawła Sikory goście z Nowego Sącza ?ukradli? w ten sposób 10 minut. - Trener opowiada głupoty. Proponuję, żeby obejrzał sobie jeszcze raz ten mecz - odpowiada doświadczony bramkarz.
Sikora po sobotnim spotkaniu nie krył rozczarowania nie tyle z bezbramkowego remisu, co z postawy Sandecji w drugiej połowie.

- Nie potrafię zrozumieć jednego - skoro przyjeżdża do nas zespół, który chce grać w piłkę, to dlaczego w drugiej połowie ten zespół gra na czas, celebruje wykonanie autów, zyskuje przez to z dobre 10 minut. Czegoś takiego nigdy nie będę popierał. Nie rozumiem takiej gry. Zawsze staram się grać o trzy punkty - czy jest to Bełchatów, czy Łęczna. Grając tak asekurancko, zabija się piękno futbolu. Kibic płaci za mecz, tymczasem widzi drużynę, która przedłuża wykonanie autu, specjalnie zwleka z wykonaniem stałego fragmentu gry - powiedział w emocjach szkoleniowiec Arki (więcej TUTAJ).

Cabaj uważa, że Sikora - mówiąc takie rzeczy - przesadził.

- Oczywiście zdawaliśmy sobie sprawę, że nie przyjechaliśmy tam się otwierać i dostać jakąś głupią bramkę. Arka jeszcze w 85. minucie miała sytuację sam na sam. Rzeczywiście, przez ostatnie cztery minuty i w doliczonym czasie zwalnialiśmy grę - przyznaje 33-letni bramkarz w rozmowie z portalem Sportowefakty.pl.

- Trener opowiada głupoty. Proponuję, żeby obejrzał sobie jeszcze raz ten mecz. Każdą piłkę wznawiałem szybko, by uruchomić Maćka Bębenka czy Adriana Frańczaka. Z drugiej strony - rozumiem Pawła Sikorę, który chciał wygrywać wszystko u siebie, tym bardziej z Sandecją. My też mieliśmy w głowach mecz z Górnikiem Łęczna, w którym do 86. minuty prowadziliśmy, a straciliśmy pełną pulę. Może gdybyśmy wtedy wybijali piłkę po trybunach, mielibyśmy trzy punkty więcej. Rozumiem rozgoryczenie szkoleniowca, ale to też jest element futbolu - dodaje Cabaj, który uratował punkt Sandecji w Gdyni. Doświadczony golkiper stanowił dla gdyńskich zawodników zaporę nie do pokonania. Popisał się kilkoma bardzo dobrymi interwencjami. W dużej mierze to jego zasługa, że Arka straciła pierwsze punkty w rundzie wiosennej.

- Miałem dużo pracy, ale każdy na boisku pracował na ten wynik. Ja robiłem swoje, inni robili swoje i dzięki temu mamy punkt - odparł Cabaj.

Więcej o: