Sport.pl

Radosław Pruchnik po porażce z Miedzią: Takie gole też się zdarzają...

- Teraz nie pozostaje nam nic innego, jak zmobilizować się w środę [godz. 18.30] i wygrać z Łęczną, która też zagrała słabszy mecz. Wygrywamy z Łęczną i wracamy do gry! - powiedział po przegranym meczu 1:2 z Miedzią Legnica Radosław Pruchnik, pomocnik Arki Gdynia.
Arka po raz pierwszy tej wiosny przegrała. We wcześniejszych kolejkach żółto-niebieskich odnieśli cztery zwycięstwa i mieli dwa remisy.

- Od samego początku ten mecz nie toczył się po naszej myśli, bo dwie zmiany w pierwszej połowie [zmiany wymuszone kontuzjami Sławomira Cienciały i Piotra Tomasika] z pewnością nam nie pomogły. Mimo wszystko mieliśmy jednak kilka swoich okazji, które powinniśmy byli wykorzystać i mecz wyglądałby inaczej. W doliczonym czasie w pierwszej połowie straciliśmy niezwykle pechowego gola, bo trudno tu kogokolwiek winić, Michał po prostu piąstkował piłkę i pechowo trafił w Mateusza - takie gole też się zdarzają - mówił Pruchnik w rozmowie arka.gdynia.pl.

- Po przerwie mieliśmy w planie szybko strzelić bramkę i tak się stało. Potem jednak zabrakło nam trochę spokoju i znów straciliśmy gola. Oczywiście przytrafił się nam błąd, ale kto ich nie popełnia? Błędy zawsze będą się zdarzać, ale nie na nich powinniśmy się skupiać, tylko na swoich szansach, których dziś nie wykorzystaliśmy. Patrzmy na siebie, na to, co możemy zrobić z przodu - dodał pomocnik Arki.

Porażka żółto-niebieskich, przy jednoczesnym zwycięstwie GKS Bełchatów w Łęcznej z Górnikiem, (2:0) sprawiła, że gdynianie po tej kolejce tracą już pięć punktów do pierwszej i drugiej drużyny w tabeli.

- Teraz nie pozostaje nam nic innego, jak zmobilizować się w środę i wygrać z Łęczną, która też zagrała słabszy mecz. Wygrywamy z Łęczną i wracamy do gry! - podkreślił Pruchnik.

- Prawda jest taka, że my świąt nie mamy. Terminarz jest taki, że trzeba pracować - podsumował pomocnik żółto-niebieskich.

Więcej o: