Piłkarze Arki grają o ekstraklasę. "Remisy nas nie interesują"

Mecze z Górnikiem Łęczna (środa, godz. 18.30, transmisja w Orange Sport) oraz w sobotę z GKS-em Bełchatów (godz. 14.45) urastają do rangi spotkań o być albo nie być Arki w ekstraklasie. - Remisy nad nie zadowolą - mówi Bartosz Ślusarski, napastnik żółto-niebieskich.
Przed meczem z Miedzią Legnica Arka traciła do drugiego GKS-u dwa punkty, a do prowadzącego Górnika pięć punktów. Bełchatowianie wygrali w Łęcznej, i to oni zamienili się miejscami z zespołem Jurija Szatałowa. Przegrali też gdynianie i ich dystans do prowadzącej dwójki zwiększył się do pięciu punktów.

- Czekają nas dwa kluczowe mecze. Remis i zwycięstwo nic nam nie dają, zyskają na tym tylko rywale. Nie chcemy liczyć na szczęście i oczekiwać na potknięcia naszych konkurentów. Zamierzamy wygrać oba spotkania i dostać się do ścisłej czołówki. Do ugrania jest co prawda 27 punktów, ale ostatnie sezony pokazują, że nie jest łatwo awansować i każdy potyka się do końca. Rok temu Cracovia długo się męczyła. Walka o awans przypominała wyścig ślimaków. Te dwie wygrane dadzą nam dużo komfortu. Nie będziemy musieli oglądać się na innych. Wszystko leży w naszych nogach i głowach - mówi Paweł Sikora, trener Arki.

Szkoleniowiec gdynian spodziewa się dwóch ciężkich przepraw, ale ma nadzieję, że zakończonych happy endem dla jego drużyny.

- Lepiej piłkarsko wygląda Bełchatów, który moim zdaniem ma najwyższy potencjał w lidze. I z każdym meczem tę jakość pokazuje. Grają coraz lepiej. Łęczna jest groźna w stałych fragmentach gry - charakteryzuje rywali Sikora, który uważa, że presja środowego meczu jest tak samo wysoka dla Arki, jak i Górnika

- Mamy ten sam cel. W takich meczach ciężar odpowiedzialności spoczywa na doświadczonych zawodnikach, to oni muszą nadawać wówczas ton grze. Mamy ich tylu, że nie boję się, że zje nas presja. Kluczem jest szybkie strzelenie bramki - podkreśla szkoleniowiec żółto-niebieskich.

- Dla mnie to mecz jak każdy. W przeszłości grałem już pod większą presją. Musimy wyjść i zagrać tak jak z GKS-em Katowice [3:0], pokazując podobne zaangażowanie i skuteczność - zachowuje spokój Tomasz Jarzębowski, kapitan Arki.

Ranga meczów nie przytłacza także Bartosza Ślusarskiego.

- To prawda, że ciężar gatunkowy tych meczów jest duży. Aczkolwiek uważam wbrew wszystkim, że nie są to wcale dwa finały Arki. Bo reszta meczów jest równie istotna. W środę i sobotę remisy nas nie zadowolą. Walczymy o sześć punktów. Musimy zagrać w ofensywie lepiej niż w ostatnich meczach. Zdaję sobie sprawę, że moja gra jest gorsza niż na początku sezonu. Jeśli zagramy tak jak z Katowicami, to jestem pewien, że bramki padną - uważa Ślusarski.

- Na całej drużynie spoczywa duża odpowiedzialność. Wiem, że ode mnie oczekuje się bramek i powinno być ich więcej. Uważam, że większa liczba zawodników powinna zagrać takie mecze jak Mateusz Szwoch z Katowicami, przesądzić o losach meczu. A potencjał w ofensywie Arki drzemie spory. Tylko kwestia wykorzystywania sytuacji. Doświadczeni zawodnicy muszą sobie radzić z presją w takich meczach. Oczekiwania wobec mojej osoby i innych starszych zawodników są duże i musimy im sprostać - dodaje napastnik Arki.

Przeciwko Górnikowi trener Sikora nie będzie mógł skorzystać z wcześniej kontuzjowanych piłkarzy oraz Sławomira Cienciały. Prawdopodobnie zagra za to Piotr Tomasik. Obaj w sobotnim meczu z Miedzią opuścili plac gry jeszcze w trakcie pierwszej połowy.