Arka stoi u bram ekstraklasy. Trzeba wykorzystać tę szansę! [OPINIA]

Nie ma lepszej wizytówki I ligi niż pełne trybuny, świetna atmosfera i wysoki poziom spotkania. Mecz Arki z GKS Bełchatów pokazał, że komu jako komu, ale ekstraklasa Gdyni się należy - pisze Piotr Wiśniewski, dziennikarz trojmiasto.sport.pl
Obserwuj autora na Twitterze - @PiWisniewski

W sobotę w Gdyni zapachniało ekstraklasą (relacja TUTAJ). Atmosfera piłkarskiego święta odczuwana była już na kilkadziesiąt godzin przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Ponad 6-tysięczna publiczność (dokładnie 6328) na pewno czuła satysfakcję, oglądając rywalizację dwóch czołowych drużyn I ligi. Owszem, spotkaniu Arki z Górnikiem Łęczna również towarzyszył duży ciężar gatunkowy, a spowodowany był on grą gdynian o wszystko. Wygrana w środę sprawiła, że podopieczni Pawła Sikory powiedzieli "tak" ekstraklasie. Meczem z Bełchatowem tylko potwierdzili, że piłkarsko zasługują, aby grać o klasę wyżej.

Arka i GKS stworzyły widowisko na bardzo solidnym poziomie. Z przyjemnością patrzyło się na braci Mateusza i Michała Maków oraz Mateusza Szwocha. Tym chłopakom piłka nie przeszkadza w grze. Potrafią "zaczarować" rywala, zagrać nieszablonowo, mają wrodzone predyspozycje do gry technicznej. Nie boją się uderzyć z dystansu, dobrze wykonany stały fragment gry to wielkie zagrożenie dla drużyny przeciwnej.

Arka i GKS to jedyne drużyny I ligi posiadające swój styl, który nie nudzi kibica. Przede wszystkim starają się atakować. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że te dwa zespoły gotowe są już na ekstraklasę. Sposób gry, dyscyplina taktyczna, szybkość Maków stały się znakiem firmowym bełchatowian. Arka z kolei pokazała charakter i miała w swoim składzie indywidualności.

Gdynianie stoją przed wielką szansą. Klucz do otwarcia bram ekstraklasy jest już na wyciągnięcie ręki. Żółto-niebiescy nadal tracą co prawda pięć punktów do GKS-u, ale Górnik przegrał trzeci mecz z rzędu i ma już tylko punkt przewagi nad Arką. Arko - nie zmarnuj tej szansy! Stoją za tobą tłumy kibiców, a atmosfery meczów z Górnikiem i Bełchatowem mogą ci pozazdrościć wszyscy w tej lidze. Nikt nie ma takiej frekwencji! Pięć tysięcy na Stadionie Miejskim w Gdyni to już standard. Do Arki należą rekordy frekwencji w tym sezonie. Z Wisłą było 6634 widzów, z Chojniczanką 5728, a w minioną sobotę 6328. To nawet lepsze wyniki niż na niejednym stadionie w ekstraklasie.

Atmosfera w Gdyni jest ekstraklasowa. Zespół też gotowy jest, by stawić czoła ambitnemu celowi. Arka to drużyna z charakterem. Bez względu na okoliczności potrafi podnieść się z kolan. Zawodnicy czują wsparcie kibiców, którzy niosą ich do zwycięstw. Korelacja trybun i piłkarzy jest nie do przecenienia. Szwoch po jednym z niedawnych meczów przyznał, że w końcu i oni, piłkarze, dostroili się poziomem do swoich fanów.

Przed Arką jeszcze wiele ciężkich meczów, ale cel, który jednoczy wszystkich w klubie sprawia, że zadanie jest tym łatwiejsze do zrealizowania, im większe zaangażowanie. Nie wyobrażam sobie, aby w najbliższych siedmiu kolejkach gdynianie zaprzepaścili swoją wielką szansę. Wróbel jest już w garści, nie można go wypuścić.

Przez ostatnie lata Arka była z dala od wielkiej piłki. I liga to może nie futbolowa prowincja, ale czy mecze z Puszczą Niepołomice, Kolejarzem Stróże, Okocimskim Brzesko mogą się równać ze spotkaniami z Legią Warszawa, Lechią Gdańsk, czy Lechem Poznań? Odpowiedź nasuwa się sama.

"Moi piłkarze są tak samo zwariowani na punkcie ekstraklasy co kibice" - te słowa wypowiedziane przez trenera Pawła Sikorę oddają nastroje szatni i trybun. Arko - twoje miejsce jest w ekstraklasie!