Sport.pl

Do Arki trafił za piłki i drobny ekwiwalent. Dziś Mateusza Szwocha chce ekstraklasa, z Legią na czele

Mateusz Szwoch do Arki trafił praktycznie za bezcen (ok. 20 piłek plus ekwiwalent), a dziś wart jest kilkadziesiąt razy więcej. Interesują się nim możne kluby z Legią Warszawa na czele. Czy chłopak z Czerska poprowadzi gdynian do ekstraklasy? - Tam jest jego miejsce - słychać głosy.
Obserwuj autora na Twitterze - @PiWisniewski

Za piłki treningowe i drobny ekwiwalent

Szwoch urodził się w Starogardzie Gdańskim, ale przygodę z piłką rozpoczął w Borowiaku Czersk. Tam wypatrzyli go działacze Arki. Oferta z Gdyni była dla niewielkiego klubiku szansą promocji swojej "perełki", bo Mateusz był skarbem Borowiaka.

- Pewnego dnia Czesław Boguszewicz [ówczesny dyrektor sportowy] zapowiedział, że jadę w delegację do Czerska. Mam wziąć samochód, ekwiwalent za wyszkolenie (z tego, co pamiętam, to była kwota ok. 3 tys. zł) w gotówce oraz 15, 20 piłek (treningówki Lotto, średnia jakość). Po przyjeździe do Czerska zostałem przywitany przez cały zarząd klubu z lekką nieufnością. Piłki zostały natychmiast sprawdzone, czy są oryginalne i nowe. Po gremialnym przeliczeniu pieniędzy uścisnęliśmy sobie dłonie i pożegnaliśmy się - wspomina z uśmiechem Krzysztof Paciorek, były rzecznik prasowy Arki, który w tamtych latach (sezon 2008/09) był - jak o sobie mówi - "człowiekiem od wszystkiego".

- Na do widzenia poproszono mnie, abyśmy dbali o Mateuszka, bo będziemy mieli z niego wielką pociechę. Jak widać, w Czersku doskonale wiedzieli, kogo nam oddają, i trzeba docenić fakt, że Borowiak nie robił żadnych problemów i nie chciał ubijać interesu życia, a rozumiał, że Mateusz musi wyruszyć w świat, żeby zaistnieć w piłce. Dobrze by było, gdyby współpraca małych klubów z regionalnymi potentatami zawsze tak wyglądała - dodaje Paciorek.

On już w klubie nie pracuje. Jest za to Boguszewicz, odpowiedzialny za pion sportowy w Arce.

- Już sam fakt, że został wyselekcjonowany z dużej grupy chłopaków, świadczy o tym, że był piłkarzem ponadprzeciętnym. W bardzo młodym wieku był rozwinięty technicznie, miał zmysł do gry, choć z postury był mizerny - mówi dyrektor sportowy Arki.

Mikry, ale techniczny. Jak Luka Modrić

- Rozwój Mateusza obserwowałem od samego początku. Nawet gdy nie pracowałem w Arce, to chodziłem na mecze juniorów czy potem rezerw, przyglądając się, jak gra. Pod względem piłkarskim szybko parł do przodu. Gorzej było z "fizycznością". Jednak w dzisiejszym futbolu to wcale nie jest taki wielki problem. Oglądając mecze Ligi Mistrzów, widzi się, jak niektórzy piłkarze braki fizyczne nadrabiają niebywałym zmysłem do gry kombinacyjnej. Taki Luka Modrić (pomocnik Realu Madryt) też nie jest żadnym kulturystą. Mateusz ma drobną budowę ciała, ale wielu atletów wyprzedza kunsztem i zmysłem piłkarskim - uważa Boguszewicz.

Szwoch nie ma manier gwiazdora. Jest zaprzeczeniem światowego trendu, że piłkarz o nietuzinkowych umiejętnościach musi być krnąbrny i nieposłuszny. Mateusz urodził się z talentem do piłki, ale jego osobowość kształtowali rodzice. Dzięki nim jest w tym miejscu.

Spokojny, ułożony chłopak z talentem do piłki

Zanim talent Szwocha eksplodował na dobre, przeszedł w Arce niemal wszystkie szczeble juniorskiej piłki.

- Można o nim powiedzieć, że był materiałem na bardzo dobrego piłkarza. W zasadzie posiadał wiele cech, którymi powinien charakteryzować się każdy adept piłki nożnej. Był bardzo obowiązkowy, systematyczny. Na co dzień nie miał łatwo, ponieważ musiał trzy, a czasami nawet cztery razy w tygodniu dojeżdżać ok. 30 km na treningi do Czerska. W tym miejscu chciałbym dodać, że Mateusz miał pozytywnie nastawionych rodziców, którzy pomagali mu na wiele sposobów. Mógł na nich liczyć w każdej sytuacji - opowiada Robert Pruszak, trener Szwocha w grupie juniorskiej Borowiaka.

- Był bardzo spokojny i grzeczny, co też nie pasowało do sylwetki piłkarza takiego pokroju. Co do umiejętności czysto piłkarskich to wyróżniał się bardzo dobrą techniką użytkową, niekonwencjonalnymi zwodami. Mimo że był filigranowej budowy ciała i grał z chłopcami dwa lata starszymi, bardzo dobrze potrafił zastawiać piłkę ciałem - opisuje Pruszak, który w tamtym czasie trenował rocznik '91 (Mateusz jest z rocznika '93).

- Fizycznie może i odstawał od reszty, ale za to te braki nadrabiał innymi elementami czysto piłkarskimi. Miał to "coś". Wyrastał ponad poziom starszych kolegów. Przewyższał innych kulturą gry. Cieszę się, że Mateuszowi udało się zaistnieć w poważnej piłce - podkreśla Pruszak.

Mentalny przeskok

W I lidze Szwoch zadebiutował 8 października 2010 roku w wygranym 5:2 meczu z Zawiszą Bydgoszcz. Ale za ówczesnego trenera (Petr Nemec) nie grał za wiele. Wszystko zmieniło się, gdy jego miejsce zajął Paweł Sikora (były asystent Nemca). W sezonie 2012/13 młody pomocnik miewał wahania formy. Potrafił błysnąć, by potem na kilka meczów zniknąć z pola widzenia. Dziś Szwoch jest liderem drugiej linii Arki. To niekwestionowany mózg drużyny. W obecnym sezonie strzelił pięć bramek, ma siedem asyst. To jego najlepszy okres, odkąd gra w żółto-niebieskich.

- Bardzo dorósł przez ostatni rok. Nabrał pewności siebie. Uwierzył, że skutecznym dryblingiem można wiele zdziałać w piłce. A to skutkuje tym, że boiskowe dryblasy mają problem, aby wybić go z rytmu - mówi Boguszewicz.

Zdaniem Sikory Szwoch nie pokazał jeszcze wszystkiego, na co go stać.

- Cały czas rozwija się piłkarsko. Nas cieszy, że zrobił mentalny postęp. Piłki nie traktuje już jako zabawy, ale jako zawód. Stara się dostrzegać mankamenty w swojej grze i nie jest oporny na krytykę. Do wielu rzeczy podchodzi już inaczej. Wie, że ławka rezerwowych i brak w składzie to nie jest kara. Najważniejsze, że wyciąga wnioski. Rozumie, że piłka to nie tylko technika, ale też przygotowanie motoryczne oraz siła, nad którą ciężko pracował w okresie przygotowawczym. Efekty są takie, że potrafi wygrywać pojedynki w powietrzu, zastawić się, nie da się przepchnąć. Do tego dokłada bardzo dobrą technikę, drybling i dobre uderzenie z dystansu - zaznacza szkoleniowiec Arki. A nad czym Szwoch powinien popracować?

- Nad stałymi fragmentami gry. Musi poprawić też strzał - przyznaje Sikora.

Na celowniku ekstraklasy

O Szwochu już jest głośno. Znalazł się na liście życzeń klubów z ekstraklasy. Obserwują go Cracovia, Śląsk Wrocław i Legia Warszawa.

- Absolutnie mnie to nie dziwi. Każdy klub chce mieć piłkarza o takiej charakterystyce, w dodatku przyszłościowego. A w dzisiejszych czasach nie jest łatwo o podobny talent. Cieszy nas to, że jego forma rozkwitła w Arce. Chcemy awansować do ekstraklasy, żeby Mateusz został z nami. Zdajemy sobie sprawę, że w przypadku braku awansu nie uda nam się go zatrzymać. Pocieszające są jednak zapewnienia Mateusza. Niejednokrotnie już mówił nam, że jak Arka awansuje, to on zostaje - mówi Boguszewicz.

Sikora: - Mateusz daje jakość polskiej lidze. Lubi grę kreatywną, lubi, gdy ma piłkę przy nodze. I liga nie jest dla niego. Mateusz zasługuje na bardzo dobry zespół z ekstraklasy. Zresztą takie drużyny mu się przyglądają.

W sobotę Arka ze Szwochem w składzie powalczy o kolejne ligowe punkty w Rybniku z Energetykiem ROW (godz. 19).

Więcej o:
Komentarze (10)
Do Arki trafił za piłki i drobny ekwiwalent. Dziś Mateusza Szwocha chce ekstraklasa, z Legią na czele
Zaloguj się
  • squash11

    Oceniono 103 razy 81

    Wydaje mi sie, ze ten artykul jest wystarczajacym powodem dla Nawalki zeby powowolac tego chlopaka do kadry:) Drugi Modric

  • pindolniczenka

    Oceniono 34 razy 32

    ten chłopak pochodzi ze Szlachty, a do czerska ma 13 km :) grałem z nim jak był kajtkiem, niech mu się wiedzie!

  • hen354

    Oceniono 37 razy 23

    Wzgldnie drogi:
    za 20 pilek a dzisiaj jest wart kilkadziesiat razy wiecej czyli 20x20 lub 20x30 pilek czyli 400-600 pilek. Jedna dobra pilka to wydatek okolo 40-50 zl wiec koszt pilkarza wzrosl z 800 zl do 16,000 lub moze nawet 20,000 zlotych. Czyli jego koszt wynosi 5,000 Euro! Okolo 12 secund gry Messiego, 7 secund Ronaldo. Zawrotna cena.

  • jaro1999

    Oceniono 43 razy 21

    Nie czytałem artykułu ale przekaz tytułu jest jasny: następny kadrowicz kreowany przez dziennikarzy...

  • hen354

    Oceniono 12 razy 0

    za 20 pilek a dzisiaj jest wart kilkadziesiat razy wiecej czyli 20x20 lub 20x30 pilek czyli 400-600 pilek. Jedna dobra pilka to wydatek okolo 40-50 zl wiec koszt pilkarza wzrosl z 800 zl do 16,000 lub moze nawet 20,000 zlotych. Czyli jego koszt wynosi 5,000 Euro! Okolo 12 secund gry Messiego, 7 secund Ronaldo. Zawrotna cena.

  • rezun-one

    Oceniono 3 razy -1

    Nie wiem jak rozwinie się kariera Mateusza, choć zapewne typowo.
    Od 50 lat każdy talent odchodził z Wybrzeża w Polskę.
    Wróci na sportową emeryturę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX