Paweł Sikora o swojej sytuacji w Arce: Już w momencie zatrudnienia trener powinien liczyć się ze zwolnieniem

Ważą się losy w Arce Pawła Sikory. Szkoleniowiec obecnie przebywa na kursie szkoły trenerów PZPN w Hamburgu, a działacze gdyńskiego klubu szukają rozwiązań, które pomogą wyjść drużynie z kryzysu. Notowania tego trenera nie stoją najwyżej, ale Arka nie podjęła jeszcze ostatecznej decyzji w sprawie jego następcy.
Sikora do Gdyni ma wrócić w czwartek. Możliwe, że wtedy dostanie wypowiedzenie z klubu. Sam szkoleniowiec ma nadzieję, że poprowadzi jednak trening i przygotuje zespół do niedzielnego meczu z Kolejarzem Stróże (godz. 12.30).

- Docierają tu do mnie różne sygnały z Gdyni, ale oficjalnie nikt z klubu nie dzwonił. Czy jestem zaskoczony, czy czuję się zagrożony, czy wręcz już zwolniony? Wie pan, jak jest z trenerami. Już w momencie zatrudnienia powinni się liczyć ze zwolnieniem. Taki zawód. Pracuję cały czas z drużyną nad poprawą stylu gry, nad tym, aby była ona ofensywna i cieszyła kibiców oraz samych piłkarzy. Efekty nie przychodzą od razu - mówi Sikora w rozmowie z "Dziennikiem Bałtyckim".

Bilans Sikory w tym sezonie jest co prawda dodatni - 36 meczów, z czego 17 zwycięstw, 10 remisów i 9 porażek - ale cieniem na jego pracy kładzie się ostatnia nieudana seria żółto-niebieskich, w wyniku która Arka spadła na czwarte miejsce. W ostatnich trzech meczach gdynianie zdobyli dwa punkty. Z kolei z ośmiu poprzednich spotkań Arka wygrała zaledwie dwa.

- Myślę, że mam dobry kontakt z zawodnikami, że łączy nas wspólny cel. Dotychczasowego bilansu swojej pracy w Arce też nie muszę się wstydzić. Będę wracał z Hamburga z nadzieją, że poprowadzę czwartkowy trening, a później wyjadę z drużyną na mecz z Kolejarzem Stróże. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że akurat w tej kwestii niewiele już zależy od tego, co ja sądzę i jakie mam nadzieje - podkreśla Sikora.