Arka Rzepki może przegrać tylko przez przypadek

- Teraz pojedziemy do Stróży, na specyficzne boisko, ale nie chcę w ogóle o tym mówić. Muszę dopasować taktykę, a zawodnicy uwierzyć, że w taki sposób należy mecz wygrać - zapowiada przed niedzielnym meczem z Kolejarzem Stróże (godz. 12.30) nowy trener Arki Piotr Rzepka.
Rzepka przejął Arkę w kryzysowym momencie. Na pięć kolejek przed zakończeniem sezonu gdynianie tracą pięć punktów do drugiego w tabeli Górnika Łęczna. Ale Rzepce to nie przeszkadza. Zapowiada, że zespół, który zastał "w spadku" po Pawle Sikorze, zamierza odmienić przede wszystkim mentalnie.

- W drużynie mam dwudziestu paru młodych ludzi i do każdego trzeba dotrzeć indywidualnie. Mam nadzieję, że wykorzystam swoje 30-letnie doświadczenie z szatni. Dokonałem już pierwszych obserwacji, ale jest jeszcze za szybko, żeby popisywać się megaznajomością psychologii. W sportach zespołowych na ocenę pracy psychologa potrzeba 5-10 lat. Najlepszymi psychologami i najlepszymi trenerami powinni być zawodnicy sami sobie. Młodym ludziom, nawet tym najbardziej utalentowanym, nie mówi się, że sport wymaga odporności psychicznej. Oni pięknie grają, ale na naszym podwórku często ten ich talent gdzieś zanika - mówi Rzepka, który często odwołuje się do psychologii sportu.

- Polski piłkarz musi sobie uzmysłowić, że w piłce częściej nie wychodzi, niż wychodzi. A jeżeli coś nie wychodzi, to nie można od razu tym się załamywać, zwieszać głowę i patrzyć na sznurówki. Tylko trzeba wyjść i pokazać swoją siłę. Jest 90 minut, podczas których sytuacja jest bardzo dynamiczna. Doświadczony zawodnik jest na tyle wytrenowany, że wie, jak w danej sytuacji zachować się na boisku. Jeżeli przeciwnik będzie naprawdę lepszy, to niech nas ogra. My jesteśmy w stanie przegrać tylko przez przypadek - podkreśla nowy trener gdyńskiej drużyny.

Według Rzepki dzisiejszy futbol bazuje w głównej mierze na sile mentalnej, a nie na mięśniach.

- Jeżeli piłkarz ma "czystą głowę", to skupia się na tych najprostszych gestach. A gdy zaczynają się porażki, zaczyna analizować i nawet najprostsze rzeczy zaczynają być trudne. Moją rolą jako trenera jest wejście w głowę piłkarza. Mam teraz kilka dni, żeby zobaczyć, jak piłkarze zachowują się w danych sytuacjach - zapowiada 53-letni szkoleniowiec.

W czwartek Rzepka poprowadził pierwszy trening z zespołem. Już w niedzielę (godz. 12.30) czeka go pierwsze wyzwanie - wyjazdowy mecz z Kolejarzem. Jak w tak krótkim czasie wpłynąć na drużynę?

- Tych chłopaków znam na tyle dobrze, że grając przeciwko Arce, musiałem ich rozszyfrować. W mojej bibliotece trenerskiej mam rozpracowane wszystkie zespoły, z którymi przyjdzie nam grać. Zawsze byłem zwolennikiem stwierdzenia, że najważniejsi jesteśmy my. Inne informacje mają sprawić, że będziemy mądrzejsi, ale nie mogą zdominować tego, że mamy wyjść na boisko i grać tak, żeby wygrać. Bo dobra gra w 90 proc. przekłada się na dobre wyniki. Zastosuję inne środki w grze Arki niż poprzednik. Nie mówię jednak, że coś było źle robione. Ale małe niuanse robią różnice. Muszę dobrze je dobrać. Kieruję się wówczas tym, co mi pomagało jako piłkarzowi wyjść z sytuacji kryzysowej - zaznacza Rzepka.

- Teraz pojedziemy do Stróży, na specyficzne boisko, ale nie chcę w ogóle o tym mówić. To ja muszę dopasować taktykę, a zawodnicy uwierzyć, że w taki sposób należy mecz wygrać. W zawodzie trenera jest ważne, aby dotrzeć do zawodników językiem, który oni zrozumieją. Moja kariera piłkarska i trenerska mają sprawić, że będę wiedział, jakich metod użyć - dodaje nowy trener Arki.

- Piłkarze często po przegranych meczach szukają jakiegoś alibi. Każdy zdrowy, normalny człowiek zaczyna odpowiadać na takie rzeczy. W piłce nożnej mówi się o "odcinaniu prądu", złej taktyce. Murarz powie, że wiatr wiał za mocno albo że dali mu zły cement do zaprawy. Doświadczonych zawodników nie można źle przygotować. Po prostu gdy widzą, że coś jest nie tak, to podświadomie wykonują na boisku inne ruchy. W piłce nożnej ma być jak najwięcej piłki nożnej. Mimo wszystko uważam, że łatwiej przygotować zespół fizycznie niż mentalnie - podkreśla Rzepka.