Michał Rzuchowski: Czujemy się winni braku awansu. Rozumiemy też krytykę, która na nas spadła

Pomocnik Arki Gdynia Michał Rzuchowski ma za sobą bardzo udany sezon. Jednak dla niego marne to pocieszenie, skoro gdynianie nie awansowali do ekstraklasy, a finiszowali tylko na czwartym miejscu. - My nie czujemy się współwinni, tylko winni braku awansu. Rozumiemy też krytykę, która na nas spadła. Według mnie zasłużyliśmy na nią - mówi piłkarz.
Rzuchowski podziela nastroje kibiców, którzy są rozczarowani postawą Arki w końcówce sezonu.

- Czuję ogromny niedosyt. Wiedzieliśmy, o jaki cel gramy. Nie daliśmy jednak rady. Cóż... ten sezon nie zaliczymy do jakichś superudanych - przekonuje pomocnik w rozmowie z trojmiasto.sport.pl.

A jak zespół zareagował, gdy okazało się, że Arka nie ma już nawet matematycznych szans na awans? Padły mocne słowa?

- Chciałbym, aby to zostało między nami. Temat poruszaliśmy nie raz. Nie wyszło, bo nie wyszło. Naszą porażkę przyjmujemy "na klatę". Każdy z nas ma swoje własne odczucia. A to, co padło na forum drużyny, niech zostanie w szatni - podkreśla 20-letni piłkarz żółto-niebieskich, któremu 30 czerwca kończy się kontrakt z gdyńskim klubem.

- Nie wiem, co będzie dalej ze mną. Na razie o tym nie myślę. Właśnie rozpoczynamy urlopy, muszę przemyśleć pewne sprawy. Na pewno chciałbym tutaj zostać. Swoje ambicje oczywiście też mam, ale czekam na propozycję od działaczy Arki - podkreśla Rzuchowski.

W minionym sezonie pomocnik żółto-niebieskich rozegrał 27 meczów w lidze oraz pięć w Pucharze Polski. Strzelił łącznie osiem bramek. 19 razy rozpoczynał spotkanie w wyjściowym składzie.

- Cieszę się głównie ze strzelonych goli. Taki wynik bramkowy brałbym przed sezonem w ciemno. Mogłem mieć więcej asyst, bo pięć kluczowych podań to nie jest jakieś rewelacyjne osiągnięcie. Zmartwiły mnie te liczne kontuzje w drużynie. A i ja miałem groźny uraz. Takie przypadki chodzą po ludziach, ale przez to rozegrałem mniej minut, niż się spodziewałem. Nie mogę też odżałować swoich głupich kartek [cztery żółte - red.]. A zwłaszcza tej czerwonej z Puszczą Niepołomice. W sumie też spotkało się to z ostrą reakcją sędziego, który nie musiał od razu wyrzucać mnie z boiska. Ale i tak pretensje mam wyłącznie do siebie - zaznacza Rzuchowski.

- My nie czujemy się współwinni, tylko winni braku awansu. Rozumiemy też krytykę, która na nas spadła. Według mnie zasłużyliśmy na nią. Lecz każdy przyjął ją inaczej. Oczywiście nie ze wszystkimi opiniami też się zgadzam - dodaje "Rzuchol", który na swoją formę patrzy przez pryzmat całej drużyny.

- Marne to pocieszenie, że ktoś mnie dobrze ocenia, skoro nie awansowaliśmy. Wiem, że po niektórych meczach były uwagi do mojej gry, ja także wymagam od siebie więcej.

WOJCIECH PERTKIEWICZ: NIE UCIEKAM OD ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA BRAK AWANSU ARKI