Sport.pl

Dariusz Dźwigała ma zbudować Arkę od podstaw

Zmiany w Arce w porównaniu z poprzednim sezonem będą ogromne, a mimo to nowy szkoleniowiec żółto-niebieskich zamierza stworzyć zespół, któremu nada własny styl. To ma być autorski projekt Dariusza Dźwigały.
- Pewnych ruchów w klubie po nieudanym sezonie należało się spodziewać. Są duże roszady i obecnie piłkarze głównie od nas odchodzą. W związku z niezrealizowaniem celu z wieloma z nich postanowiliśmy się rozstać. A części było po prostu nie po drodze z nami. Bilans strat i zysków jest na razie ujemny, ale za chwilę zacznie się ruch w drugą stronę. I tutaj pole do popisu zostawiamy trenerowi Dźwigale, który wraz z dyrektorem sportowym Czesławem Boguszewiczem będzie przygotowywał drużynę do nowego sezonu. Chcielibyśmy być zespołem liczącym się w lidze i grającym w każdym meczu na maksimum - mówi prezes Arki Wojciech Pertkiewicz.

A co na to sam zainteresowany?

- Zrobię wszystko, żeby w niedługiej przyszłości Arka grała w ekstraklasie - przekonuje Dźwigała, który został rzucony na głęboką wodę. Nigdy wcześniej nie prowadził klubu z I ligi. Ale to dla niego żaden problem. Jak podkreśla, odpowiedzialności się nie boi.

- Znam swoją wartość. Nie obawiam się wyzwania. Wszystkie drużyny, które do tej pory trenowałem, prowadziły grę. I tak ma grać Arka. Z poprzedniego składu pozostało co prawda niewielu piłkarzy, ale zamierzamy sprowadzić nowych, dzięki którym gra drużyny będzie atrakcyjna - dodaje 45-letni szkoleniowiec.

Gdynianie w przyszłym sezonie dysponować będą mniejszym budżetem i ograniczonymi wydatkami na nowych piłkarzy. Z pewnością nie powtórzy się sytuacja, że w składzie żółto-niebieskich pełno będzie głośnych jak na warunki I ligi nazwisk.

- Znam problemy Arki. Uważam jednak, że w Polsce są piłkarze ambitni i będą chcieli przyjść do takiego klubu jak Arka. Tutaj mają perspektywą rozwoju, mogą grać na pięknym stadionie. Mam nadzieję, że z piłkarzami, z którymi rozmawiamy, szybko dojdziemy do porozumienia. Dla mnie też nie jest to komfortowa sytuacja, że na razie tego zespołu w zasadzie nie ma. Przede mną i dyrektorem Boguszewiczem dużo pracy. Chcemy jak najszybciej domknąć sprawy kontraktowe - przekonuje Dźwigała, który we wtorek przeprowadził pierwszą jednostkę treningową z nowym zespołem.

Na pierwszych zajęciach po urlopach pojawiło się pięciu nowych piłkarzy: Grzegorz Arłukowicz, Mateusz Struski, Łukasz Skowron, Michał Ciarkowski oraz Piotr Giel (ich sylwetki tutaj).

- Część zawodników poleciłem ja, część sama się zgłosiła na testy. Ale to taki okres, że trzeba sprawdzać piłkarzy z niższych lig. Chcemy mieć ogólny ogląd, kto jak się prezentuje - uważa nowy trener gdynian.

Czy budowa nowego zespołu ograniczy się tylko i wyłącznie do sprawdzianów, czy może trener i dyrektor sportowy mają kogoś na oku, kto z miejsca wskoczy do składu?

- Rozmawiamy z piłkarzami, którzy mogą trafić do Arki bez żadnych testów. To znani mi zawodnicy. Powinni wnieść dużą jakość do zespołu - przekonuje Dźwigała. I zastrzega, że do Gdyni nie przyszedł po to, aby testować, sprawdzać i uczyć się. Ma większe ambicje.

- Jestem tutaj, aby zrobić jak najlepszy wynik, oczywiście adekwatny do możliwości drużyny, którą zbudujemy. Mówiłem już, że Arka zasługuje na ekstraklasę. Do tego celu potrzebni są jednak określeni piłkarze, zobaczymy, czy uda nam się takich ściągnąć do nas - mówi szkoleniowiec.

A kadra żółto-niebieskich kurczy się nieubłaganie. Kolejnym zawodnikiem, który opuści Arkę, będzie Sławomir Cienciała. Cienciała rozegrał dla Arki osiem meczów. Debiutował w spotkaniu z GKS-em Tychy (9 marca 2014 roku).

W sobotę Arkę rozegra sparing z Pogonią Szczecin (Gniewino, godz. 16). We wtorek z kolei formę żółto-niebieskich sprawdzi Legia Warszawa (godz. 14).

WOJCIECH PERTKIEWICZ: NIE UCIEKAM OD ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA BRAK AWANSU ARKI


Więcej o: