Krzysztof Sobieraj: Pierwsze koty za płoty

- Jak to mówią "pierwsze koty za płoty". Przyjmujemy ten punkt z pokorą i gramy dalej. Pewnie nie do końca jesteśmy z tego remisu zadowoleni, ale jeśli nie udało się wygrać, to punkt jest punkt - mówił po bezbramkowym remisie z Dolcanem Ząbki kapitan Arki Gdynia Krzysztof Sobieraj.
Postawa Arki w pierwszym meczu nowego sezonu była jedną wielką niewiadomą. Zespół, który latem przeszedł gruntowną przebudowę, zmienił się nie do poznania. Dość powiedzieć, że w pierwszym składzie żółto-niebieskich zagrało dziewięciu nowych piłkarzy (więcej TUTAJ). Mimo to gdynianie w Ząbkach pokazali kilka dobrych akcji. I gdyby wykorzystali swoje okazje, mogliby wrócić do Gdyni bogatsi o dwa punkty.

- Jak to mówią, "pierwsze koty za płoty". Przyjmujemy ten punkt z pokorą i gramy dalej. Pewnie nie do końca jesteśmy z tego remisu zadowoleni, ale jeśli nie udało się wygrać, to punkt jest punkt - powiedział po meczu Sobieraj w rozmowie z arka.gdynia.pl. - Cieszy, że w sumie nasze sytuacje stworzyliśmy po bardzo ładnych akcjach, a gospodarze, grając nieco "na aferę", głównie wrzutkami, robieniem zamieszania w naszym polu karnym. To były w sumie nieco przypadkowe sytuacje. Graliśmy stabilnie i uważnie w defensywie.

Sobieraj to jeden nielicznych piłkarzy, który po poprzednim nieudanym sezonie pozostał w klubie z Gdyni. Jest kapitanem drużyny Dariusza Dźwigały i pewnym punktem defensywy.

- Cieszą także te nasze sytuacje, które określam na stu- i dwustuprocentowe. Szkoda, że nie udało się ich wykorzystać. Trochę rzeczy jest jeszcze do poprawy, ale to wiemy i cały czas nad tym pracujemy. Ząbki to trudny teren i w sumie trzeba z tego remisu być zadowolonym. Każdy z nas dał w tych warunkach z siebie "maksa". Teraz musimy w kolejnym meczu z Sandecją u siebie nastawić się na zdobycie pierwszych 3 punktów! - podkreślił 32-letni defensor.

MICHAŁ GLOBISZ STRACIŁ WZROK. PRZEDE MNĄ NAJWAŻNIEJSZY MECZ. NIE WIEM, CZY GO WYGRAM