Podania Arki muszą być "dopieszczone"

- Nie ma podań niecelnych i niechlujnych. Każde podanie i próba strzału może być zagrożeniem pod bramką rywala. Dlatego podjęta decyzja w danym momencie nie może być pochopna, podania muszą być wypieszczone - mówi trener Arki Gdynia Dariusz Dźwigała.
Szkoleniowiec żółto-niebieskich nie był zadowolony z pierwszego meczu Arki w tym sezonie zakończonym bezbramkowym remisem z Dolcanem Ząbki.

- Od razu po meczu, na gorąco, mówiłem, że zagraliśmy słaby mecz i to potwierdziła analiza spotkania. Słabo graliśmy z przodu, za wolno. Jeśli chodzi o grę z tyłu, to organizacja w obronie wyglądała poprawnie. Cieszy to, że Dolcan nie stworzył żadnej sytuacji z gry. Mieli dwie okazje po stałych fragmentach gry, ale tylko w tych sytuacjach nam zagrozili. Pozytywna była szybka reakcja po stracie piłki. Ale to my mamy dyktować warunki gry - mówi Dźwigała.

- Nie strzeliliśmy bramki na wyjeździe, ale ważne, że potrafimy dojść do sytuacji. Może nie wychwyciliście wszystkich niuansów w grze, bo przede wszystkim zabrakło ostatniego podania. To chwila złej decyzji, która zaważyła o złym kierunku podania. Wiem, że brakuje nam dokładności. Wierzę, że z Sandecją [sobota, godz. 14.45] sytuacje zamienimy już na bramki. Uważam, że Sandecja w organizacji gry jest lepszym zespołem niż Dolcan. Próbuje grać podobnie do nas, czyli długo utrzymują się przy piłce - przyznaje opiekun gdyńskiej drużyny.

Jak zauważył w grze jego drużyny brakuje akcji oskrzydlających. Słabo w Ząbkch wypadł zwłaszcza Hiszpan Antonio Calderon. A i po Aleksandrze Jagiełło więcej się spodziewał.

- Optymalną pozycją dla Calderona jest "10", ale ja celowo przerzuciłem go na lewe skrzydło, aby robił miejsce na boisku dla wbiegającego lewego obrońcy. Marcin [Warcholak - przyp. aut.] lubi podłączać się do akcji ofensywnych. Stąd też założenie, że Antonio ma szukać grę na środku, co zresztą czyni. To prawda, że mieliśmy mało akcji oskrzydlających, z czego wynikało dużo strat. A przy naszym sposobie gry, w którym brakowało jakości, słabo wypadliśmy jako cały zespół - podkreśla szkoleniowiec Arki.

I zaznaczył, że w sobotę liczy na poprawę gry wszystkich piłkarzy.

- Nie ma podań niecelnych i niechlujnych. Każde podanie i próba strzału może być zagrożeniem pod bramką rywala. Dlatego podjęta decyzja w danym momencie nie może być pochopna, podania muszą być dopieszczone. Nie chcę nikogo usprawiedliwiać, ale Olek Jagiełło długo nie grał, poza tym jest młody. Nikt z nas nie chowa głowy w piasek. Bijemy się w pierś, zdajemy sobie sprawę, że stać nas na zdecydowanie lepszą grę. Potrafimy grać na wyższym poziomie, co pokazały mecze z dobrymi zespołami podczas sparingów - analizuje Dźwigała.

Polska, zagranica, peryferia futbolu - wielki exodus w Arce