Zwycięstwo z Sandecją prezentem dla piłkarza Arki?

Marcin Warcholak w piątek skończy 25 lat, dlatego marzy mu się bramka w sobotę z Sandecją (godz. 14.45). Jednak najlepszym prezentem dla lewego obrońcy Arki będzie zwycięstwo drużyny.
Przed Arką drugie spotkanie w tym sezonie i pierwsze w Gdyni. Kilka dni temu żółto-niebiescy bezbramkowo zremisowali z Dolcanem Ząbki. Ale taki wynik z Sandecją gospodarze przyjmą z niezadowoleniem. Na dobry występ liczy po cichu Warcholak, który w piątek skończy 25 lat.

- Nie mobilizuję się jakoś specjalnie na sobotę. Koncentruję się przede wszystkim na samym meczu z Sandecją. Owszem, fajnie byłoby sprawić sobie prezent w postaci asysty czy bramki. Ale jeszcze milej będzie, gdy wygramy, bo dla nas liczą się tylko trzy punkty - mówi z uśmiechem lewy obrońca Arki, który ma już na koncie gola strzelonego Sandecji. Miało to miejsce w 30. kolejce I ligi poprzedniego sezonu. Jego trafienie dało cenny remis Stomilowi (1:1).

- Strzeliłem dwa miesiące temu gola Sandecji, ale to było już dość dawno temu i nie ma co tego rozpamiętywać. Liczymy na doping ze strony kibiców Arki i zrobimy wszystko, żeby osiągnąć korzystny wynik - podkreśla Warcholak.

Atuty piłkarza dobrze zna inny zawodnik Arki - Grzegorz Lech. 31-latek także trafił do Arki ze Stomilu.

- Marcin to ofensywnie grający obrońca i z każdym meczem współpraca całego zespołu z nim, jak również ze mną powinna wyglądać coraz lepiej. Czas pracuje na naszą korzyść i musimy się po tylu zmianach w kadrze po prostu "dotrzeć" - uważa pomocnik.

On, podobnie jak Warcholak, jest optymistą przed sobotą. Ma nadzieję, że Arka poprawi te elementy w grze, które szwankowały w Ząbkach.

- W każdej jednostce treningowej ćwiczymy tak jakby był to mecz. Sporo strzelamy, podajemy, w ten sposób imitujemy mecz. W tym tygodniu dużo pracowaliśmy głównie nad dokładnością i precyzją podania - zaznacza Lech, diagnozując receptę na przełamanie nieskuteczności żółto-niebieskich.

Polska, zagranica, peryferia futbolu - wielki exodus w Arce