Sport.pl

Bartosz Ława: Zupełnie przespaliśmy pierwszą połowę. Z przebiegu meczu remis jest sprawiedliwy

- Nie zagraliśmy dobrego spotkania. Graliśmy poniżej swoich możliwości. Musimy się pozbierać i zacząć wygrywać. I zacząć w końcu grać tak, jak oczekuje tego od nas trener i kibice - mówił po meczu z Sandecją Nowy Sącz pomocnik Arki Gdynia Bartosz Ława.
Arka sezon rozpoczęła od dwóch remisów. Tydzień temu gdynianie bezbramkowo zremisowali w Ząbkach z Dolcanem, w drugiej kolejce z kolei podzielili się punktami przed własną publicznością, remisując 1:1 z Sandecją.

- Nie jesteśmy zadowoleni z tego spotkania. Nie graliśmy dobrze i czujemy niedosyt. Zupełnie przespaliśmy pierwszą połowę. Na drugą połowę wyszliśmy inaczej nastawieni. Chcieliśmy za wszelka cenę odwrócić losy spotkania. Nie interesował nas remis, chcieliśmy wygrać. Druga połowa przebiegała pod nasze dyktando. Strzeliliśmy bramkę, stworzyliśmy kilka sytuacji i mogliśmy wygrać... Jednak patrząc przez pryzmat 90 minut, wydaje się, że ten remis jest sprawiedliwy. Ale Arki ten punkt nie cieszy - przyznał Ława. Doświadczony pomocnik w doliczonym czasie gry miał wyśmienitą okazję do strzelenia zwycięskiej bramki. W ostatniej chwili jednak piłkę nieuchronnie zmierzającą do pustej bramki wybił jeden z obrońców gości.

- Wydawało się, że zrobiłem wszystko w tej akcji, co można było. Może powinienem od razu strzelać, a nie mijać bramkarza? I uderzać od razu po podaniu? Naprawdę nie wiem, skąd w bramce pojawił się zawodnik Sandecji. To bardziej jego zasługa, że piłka nie wpadła - mówił pomocnik żółto-niebieskich, który dość krytycznie ocenił występ gdynian.

- Nie zagraliśmy dobrego spotkania. Spisaliśmy się poniżej swoich możliwości. Wszyscy. W sparingach wyglądaliśmy lepiej. Przed nami ciężki tydzień - Puchar Polski z Gryfem, potem wyjazd ligowy. Musimy się pozbierać i zacząć wygrywać. I zacząć w końcu grać tak, jak oczekują od nas trener i kibice - stwierdził Ława.

Polska, zagranica, peryferia futbolu - wielki exodus w Arce


Więcej o: