Sport.pl

Pierwsza wygrana Arki w sezonie. Zwycięski gol Łukasiewicza

Gol Antoniego Łukasiewicza w samej końcówce meczu dał Arce pierwszy w tym sezonie komplet punktów. Żółto-niebiescy wygrali w Jaworznie z GKS Tychy 2:1, choć gdyby mieli lepiej nastawione celowniki - a zwłaszcza Paweł Abbott - ich zwycięstwo nie byłoby okupione niepotrzebnymi nerwami.
Mecz w Jaworznie Arka rozpoczęła z jedną zmianą w składzie - na lewej pomocy zamiast Antonio Calderona zagrał Paweł Wojowski. Gdynianie od samego początku ruszyli do ataków, jakby w pierwszym kwadransie chcieli odkupić winy za poprzednie nieudane mecze. Już w 3. minucie znakomitej okazji nie wykorzystał Paweł Abbott. Napastnik Arki znalazł się w sytuacji sam na sam z Markiem Igazem, ale przegrał ten pojedynek. Zresztą Igaz w początkowej fazie meczu miał sporo pracy, bo arkowcy raz po raz sprawdzali jego umiejętności. Tak było m.in. po kolejnym strzale Abbotta, który wcześniej uderzył głową pół metra obok bramki.

Napór gdynian trwał w najlepsze, czego efektem było pięć rzutów rożnych po 20 minutach gry. I trzy niewykorzystane okazje Abbotta. Wiele ataków Arki szło skrzydłami. Sporo krwi defensywie klubu z Tychów napsuł dobrze dysponowany Aleksander Jagiełło. Młody pomocnik często urywał się kryjącym go piłkarzom i posyłał piłkę w pole karne. Arka prowadziła grę, a GKS odgryzał się kontrami. Taki stan rzeczy utrzymywał przez całą pierwszą połowę. W końcówce szczęścia szukał Jagiełło, a Łukasz Kowalski trafił w boczną siatkę. Jeszcze lepszej okazji gdynianie nie wykorzystali w 43. minucie. Bartosz Ława minął bramkarza, dośrodkował do Wojowskiego, a zamiast do bramki uderzył w jednego z tyszan. To powinien być gol!

Za to drugą połowę arkowcy zaczęli z wysokiego C. Technicznym strzałem przy słupku na prowadzenie wyprowadził Arkę Ława. Gdynianie mieli mecz pod kontrolą, mogli podwyższyć prowadzenie i nie wiedzieć czemu nagle oddali pole gospodarzom. A ci zwietrzyli szansę. Jeszcze uderzenie Roberta Dymowskiego Skowron zdołał obronić - i to bardzo efektownie - ale już po strzale Macieja Kowalczyka z bliska piłka wpadła do bramki Arki.

Ten gol uskrzydlił gospodarzy na tyle, że w kolejnych minutach częściej gościli na połowie gdynian. Mieli też swoje okazje. Szkoleniowiec GKS zwietrzył szansę, wprowadzając na boisko piłkarza ofensywnego, a to żółto-niebiescy zmarnowali wyborną sytuację. Stojący na jedenastym metrze Abbott był bliski powodzenia, lecz futbolówka w nieznacznej odległości minęła bramkę. Gdyby napastnik żółto-niebieskich wykorzystał choć jedną z tych okazji, to kibice Arki nie drżeliby o końcowy wynik. I pierwsze w tym sezonie zwycięstwo gdynian stałoby się faktem. A tak z grymasem bólu nasłuchiwali wieści z Dolnego Śląska, gdzie ostatnie minuty stały pod znakiem dobrych sytuacji obu stron. Strzał Marcina Wodeckiego w polu karnym został zablokowany. W odpowiedzi jeszcze lepszą okazję miał... Abbott, który trafił w poprzeczkę.

Kolegę z drużyny wyręczył jednak Antoni Łukasiewicz. Defensywny pomocnik strzałem z bliska w 86. minucie zapewnił Arce trzy punkty. Cała akcja rozpoczęła się od dalekiego wyrzutu z autu Marcina Warcholaka. W zamieszaniu podbramkowym najsprytniejszy okazał się Łukasiewicz.

Więcej o:
Komentarze (3)
Pierwsza wygrana Arki w sezonie. Zwycięski gol Łukasiewicza
Zaloguj się
  • czachol55

    Oceniono 3 razy 3

    Arka Moja Kochana brawa za mecz ale mogłoby być lepiej.

  • karoll102

    Oceniono 8 razy -2

    ARKO ARKO co ty grasz żenada.kibic.

  • manhunt2005

    Oceniono 16 razy -8

    ZAWSZE NAD WAMI, PIER%#%#%NYMI ŚLEDZIAMI!!!!!!

    LECHIA GDAŃSK!!!!!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX