Sport.pl

Grzegorz Lech szczerze: Moje przywitanie z kibicami Arki nie było okazałe, od Wejherowa oddzieliłem wszystko grubą kreską

Grzegorz Lech był jednym z tych piłkarzy Arki, którzy w pierwszych meczach tego sezonu najbardziej zawiedli. Piłkarz uważa jednak, że to, co najgorsze, ma już za sobą, a potwierdzeniem rosnącej formy był występ przeciwko GKS Tychy.
- Moje przywitanie z gdyńską publicznością na Olimpijskiej nie wypadło zbyt okazale, ale od Wejherowa wszystko oddzieliłem grubą kreską i dziś wraz z całym zespołem uczyniliśmy chyba duży krok do rehabilitacji za porażkę w Pucharze Polski - mówi Lech w rozmowie z arka.gdynia.pl.

Pomocnik Arki jest zdania, że wygrana 2:1 żółto-niebieskich to najmniejszy wymiar kary.

- Dzisiejszy mecz też już przeszedł do historii i trzeba szybko skupić się na następnym spotkaniu. Powinniśmy dziś wygrać zdecydowanie wyżej, bo okazji było do tego dużo, ale tak naprawdę wygrana 4:0 potrafi zdekoncentrować przed następnym meczem, zbyt mocno uwierzyć we własne umiejętności. Dziś straciliśmy zupełnie niepotrzebnego gola i z tego trzeba wyciągnąć wnioski - przyznał były piłkarz Stomilu Olsztyn, z którym gdynianie zmierzą się w następnej kolejce (sobota, 23 sierpnia, godz. 14.45).

- Do Olsztyna oczywiście wybieramy się po trzy punkty, ale do tego meczu czeka nas tydzień ciężkiej pracy, a teren w Olsztynie jest naprawdę ciężki. Będziemy musieli naprawdę solidnie popracować, żeby tam potwierdzić naszą wysoką formę - dodał Lech.

MICHAŁ GLOBISZ STRACIŁ WZROK. PRZEDE MNĄ NAJWAŻNIEJSZY MECZ. NIE WIEM, CZY GO WYGRAM


Więcej o:
Skomentuj:
Grzegorz Lech szczerze: Moje przywitanie z kibicami Arki nie było okazałe, od Wejherowa oddzieliłem wszystko grubą kreską
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX