Sport.pl

Dariusz Dźwigała: Wierzę, wierzyłem i będę wierzył w tych piłkarzy [ROZMOWA]

- Od początku tego sezonu, czyli od meczu z Dolcanem Ząbki nie gramy źle. Ale wiem też, że na Arkę patrzy się przez pryzmat wyników. A oczekiwania w Gdyni są bardzo duże. W Tychach było wszystko - i jakość, i dobra gra, i liczne sytuacje. Gorzej było z wykończeniem - mówi w rozmowie z trojmiasto.sport.pl trener Arki Gdynia Dariusz Dźwigała. I dodaje: - Wierzyłem, wierzę i będę wierzył w tych chłopaków.
Piotr Wiśniewski: Na podstawie treningów wnioskuję, że piłkarskich umiejętności pan nie zapomniał. Nie kusi czasem, aby wejść na boisko i pomóc drużynie?

Dariusz Dźwigała: Co do samej gry, to myślę, że zdrowie już nie to. Czasami jednak dołączam się do gry w "dziadka" i inne zabawy z piłką. Staram się trzymać formę. Poza tym gram na poziomie oldbojów [w środę drużyna Dźwigały wygrała 13:0 w I rundzie Pucharu Polski - więcej tutaj].

O ile pan stara się trzymać formę, o tyle forma Arki chyba powoli rośnie, o czym świadczy dobry mecz z GKS Tychy?

- Od początku tego sezonu, czyli od meczu z Dolcanem Ząbki nie gramy źle. Ale wiem też, że na Arkę patrzy się przez pryzmat wyników. A oczekiwania w Gdyni są bardzo duże. W Ząbkach wcale nie było tak źle. Mieliśmy swoje sytuacje, których nie potrafiliśmy zamienić na bramki. Dobrze wyglądaliśmy w drugiej połowie spotkania z Sandecją Nowy Sącz. Nasza jakość była na wysokim poziomie. Zdaję sobie sprawę, że dla kibica Arki ważne są zwycięstwa. W Tychach rzeczywiście zagraliśmy dobrze, choć na moment straciliśmy kontrolę nad meczem. I przez te 10 minut mogliśmy wszystko zawalić. Co gorsza, mecz, który powinniśmy wygrać 3:0, 4:0, mogliśmy nawet nie zremisować, a przegrać. Bo przy 1:1 w zamieszaniu podbramkowym gospodarze stworzyli groźną sytuację. Różnie się to mogło skończyć. Co nie zmienia faktu, że jako zespół wyglądamy coraz lepiej.

Pierwsza wygrana w sezonie zdarzyła się już w trzeciej czy dopiero w trzeciej kolejce?

- Z Tychami dobra gra zbiegła się w czasie z dobrym wynikiem. Moim zdaniem z Dolcanem też byliśmy lepszym zespołem. I już z Ząbek powinniśmy wracać z kompletem punktów. Idąc dalej, to tak na dobrą sprawę, gdyby Bartek Ława w końcówce z Sandecją wykorzystał świetną sytuację, to byśmy wygrali. Wzrosłoby też morale zespołu. No i za mecz zostalibyśmy wyżej ocenieni. Cieszę się, że w zasadzie to zdominowaliśmy GKS. W Tychach było wszystko - i jakość, i dobra gra, i liczne sytuacje. Gorzej było z wykończeniem. W sumie jednak strzeliliśmy dwie piękne bramki, a mieliśmy kolejne cztery okazje, które wynikały z akcji zespołowych. Zafunkcjonowało to, co ćwiczmy na treningach. Zauważyłem, że drużyna wie, jak reagować na boiskowe wydarzenia.

Niewiele brakowało, a zamiast pierwszej wygranej byłby niedosyt i "plucie sobie w brodę"...

- Zgadza się. Ważne, że zespół idzie do przodu. Wierzyłem, wierzę i będę wierzył w tych chłopaków.

A jak potraktować mecz z Gryfem Wejherowo w Pucharze Polski [porażka 0:1 - przyp. aut.]? Jako wypadek przy pracy?

- Może to zabrzmieć, że się tłumaczę, ale z Gryfem grało wielu zmienników. Już sparingi pokazały, że gdy oszczędzamy podstawowych piłkarzy, to jakość gry Arki spada. Tak było ze Zniczem Pruszków, AFE Hiszpania (Związek Zawodowych Piłkarzy Profesjonalnych w Hiszpanii) i w Wejherowie. Nie przekreślam naszej młodzieży, bo mamy zdolnych chłopaków, ale widać, że bez trzonu gramy słabiej. Boli to, że przegraliśmy z Gryfem, nie mając ani jednej sytuacji.

I oto mieli żal kibice Arki.

- Wiem. Mam o to pretensje do siebie. Chciałem dać odpocząć Sobierajowi, Łukasiewiczowi, Ławie i Kowalskiemu. Jak widać, młodzież jeszcze musi się sporo uczyć od doświadczonych kolegów. Fajnie, że tylu młodych chłopaków walczy o pierwszy skład Arki. Jednak jeszcze trochę muszą się nauczyć. A od kogo, jak nie od starszych piłkarzy? Trzeba się uczyć na błędach. I im szybciej wyciągną odpowiednie wnioski, tym lepiej dla nich.

Posadzenie Antonio Calderona na ławce w meczu z GKS Tychy to dla niego sygnał ostrzegawczy?

- Nie. Powtórzę to po raz kolejny - wierzę w każdego mojego piłkarza. Antonio w pierwszych meczach nie wyglądał tak, jak się tego spodziewaliśmy. Paweł Wojowski dał dobrą zmianę z Sandecją. Solidnie pracował na swoją szansę podczas okresu przygotowawczego. Dawał sygnał, że można na niego stawiać. Rozważałem też możliwość z Michałem Nalepą w środku pola, jednak nie chcieliśmy robić zbyt wielkich roszad, co zachwiałoby automatyzm. Jak widać załapało. Paweł z Tychami zagrał bardzo dobrze. Antonio wie, że jest ważnym ogniwem Arki. Musi czekać i walczyć o miejsce.

MICHAŁ GLOBISZ STRACIŁ WZROK. PRZEDE MNĄ NAJWAŻNIEJSZY MECZ. NIE WIEM, CZY GO WYGRAM


Więcej o: