Sport.pl

Czesław Boguszewicz: Jeszcze nie wszyscy piłkarze "spuścili hamulec ręczny"

Zdaniem dyrektora sportowego Arki Gdynia żółto-niebiescy nie pokazali wszystkich swoich argumentów. - Wystartowaliśmy nawet lepiej niż przed rokiem. Widać, że jeszcze nie wszyscy piłkarze spuścili hamulec ręczny - przekonuje Czesław Boguszewicz.
Arka po meczach z Dolcanem Ząbki (0:0), Sandecją Nowy Sącz (1:1) oraz GKS Tychy (2:1) zajmuje 3. miejsce w tabeli. Jak na ten wynik patrzą włodarze gdyńskiego klubu?

- Biorąc pod uwagę liczbę punktów po trzech kolejach, początek sezonu uważam za w miarę udany - mówi Boguszewicz w rozmowie z trojmiasto.sport.pl. Po cichu liczył jednak na większą zdobycz punktową żółto-niebieskich.

- Brałem udział w procesie budowy tego zespołu. Widziałem, jak funkcjonuje od środka. Obserwowałem relacje między trenerem i piłkarzami w różnych sytuacjach - czy to podczas treningu, sparingów czy sposobie zachowania w szatni. I na tej podstawie, mówiąc uczciwie, miałem nadzieję na trochę więcej. Lecz co by nie mówić, jestem zadowolony. Wystartowaliśmy nawet lepiej niż przed rokiem - uważa dyrektor sportowy Arki, której skład budowany był latem od podstaw. Z zespołu odeszło 16 piłkarzy. Zmienili się także trenerzy. Bynajmniej nie oznacza to wcale, że Arka ma spokojnie dograć sezon do końca.

- Czas, który mieliśmy na tworzenie nowej drużyny, nie wystarczył na tyle, aby na wstępnym etapie osiągnąć to, co z pewnością osiągniemy w przyszłości, czyli dobrą grę i dobre wyniki. Widać, że jeszcze nie wszyscy piłkarze spuścili hamulec ręczny. Drużyna ma większy potencjał niż wskazuje na to obecna gra i wynik punktowy. Jest część zawodników, którzy zagrali prawie na maksimum możliwości. Ale i część takich, którzy wciąż mogą pokazać więcej. Liczę, że wkrótce przekonamy się o możliwościach drużyny - mówi Boguszewicz.

Siłą Arki jest atmosfera w drużynie. O dobry klimat wewnątrz dbają wszyscy - zarówno trenerzy, jak i piłkarze. To jest element, który jednoczy zespół, mimo że nie wszystko jeszcze wychodzi tak jak powinno.

- Przez tyle lat pracowałem z dużą grupą ludzi w piłce, że wiem, jak ważna jest dobra atmosfera w drużynie. Mówi się, że to nawet 50 proc. sukcesu. Dobierając ludzi do sztabu trenerskiego, szukaliśmy pod nich piłkarzy odpowiednich charakterologicznie. Mamy grupę trenerów życzliwych, konkretnych, ale też trzymających rygor w drużynie. Wielkim plusem jest fakt, że trenerzy Dźwigała, Niciński i Krupski utrzymują wysoki poziom fizyczny. I tego samego wymagają od piłkarzy. Po prostu dają jasny przekaz, że ciężka praca skutkuje. Radzą sobie z tym bardzo dobrze. Liczę, że w tym składzie personalnym popracujemy bardzo długo - podkreśla dyrektor sportowy żółto-niebieskich.

Polska, zagranica, peryferia futbolu - wielki exodus w Arce


Więcej o: