Sport.pl

Stomil - Arka, czyli mecz o czołówkę I ligi

Arka - 5 punktów, Stomil - 5 punktów. Nietrudno zauważyć, że spotkanie w Olsztynie rozstrzygnie, która z drużyn na dłużej zadomowi się w czołówce I ligi. Trener żółto-niebieskich nie ukrywa, że przygotował specjalny plan na ten mecz, ale czy uda się mu przechytrzyć starszego kolegę po fachu Mirosława Jabłońskiego? Początek meczu o godz. 14.45.
Stomil otrzymał dar od losu, dzięki czemu kolejny sezon może grać w I lidze. Olsztynianie skorzystali na braku licencji dla Kolejarza Stróże i mimo że po 34 kolejkach znaleźli się w strefie spadkowej, zostali uratowani przed degradacją. Przed degradacją i niechybnym odpływem zawodników do klubów z wyższych klas rozgrywkowych. Na szczęście dla fanów klubu ze stolicy Warmii i Mazur, najgorszy z możliwych scenariuszów się nie ziścił i dziś mogą przygotowywać się do meczu z Arką. Dobre wiadomości dla kibiców Stomilu były takie, że udało się zachować trzon zespołu z poprzedniego sezonu. Z dwoma małymi wyjątkami. Do Arki odeszli Grzegorz Lech oraz Marcin Warcholak. Ten pierwszy nieźle zalazł za skórę arkowcom w pamiętnym meczu z 23 listopada. Arka prowadziła 2:0, a potem 3:2, lecz nie zdołała wygrać (remis 3:3). Dwie bramki dla stomilowców zdobył wówczas Lech. Remisem zakończyło się też spotkanie z pierwszej kolejki poprzedniego sezonu - w Ostródzie było 0:0.

- Stomil to zespół grający inaczej niż GKS Tychy. W stylu grania przypomina mi bardziej Sandecję Nowy Sącz. Olsztynianie przede wszystkim lubią grać szybką piłkę, z dużą ilością podań po ziemi. Nastawieni są na kontrataki. Przewiduję, że będzie to dla nas ciężki mecz. Skupmy się jednak na sobie. Życzyłbym sobie, abyśmy w Olsztynie powielili w naszej grze dobre rzeczy, które dały nam pierwszą wygraną w sezonie - mówi trojmiasto.sport.pl trener Arki Dariusz Dźwigała.

- Stomil ma zbilansowany, wyrównany skład. Na pewno uwagę przyciągają Ukraińcy, piłkarze dobrze wyszkoleni technicznie. Na tym elemencie w głównej mierze bazuje zespół z Olsztyna. Dużo daje im Piotr Darmochwał, którego dobrze znam z czasów, kiedy był na testach w Jagiellonii Białystok. Poza tym siłą tej drużyny jest Paweł Łukasik oraz bracia Głowaccy - Piotr i Paweł. My mamy jednak swój plan i pomysł na to spotkanie. Najważniejsze, że wszyscy piłkarze są zdrowi - podkreśla szkoleniowiec żółto-niebieskich.

Jego via-a-vis w Stomilu nie przekreśla szans swojej drużyny.

- To nasze największe dotychczasowe wyzwanie. Ekipa z Trójmiasta w tym sezonie mierzy wysoko. Oba zespoły są na innym etapie rozwoju. My dążymy do coraz lepszego zgrania, a Arka jest budowana praktycznie od nowa. Dlatego absolutnie nie można powiedzieć, że stoimy na straconej pozycji - mówi Jabłoński, który po Arce spodziewa się podobnej gry jak przed tygodniem z GKS Tychy.

- Niewykluczone, że Arka przeciwko nam zagra w podobnym ustawieniu, co na Śląsku. Nie zamierzam jednak oglądać ich wszystkich spotkań z tego sezonu. Byłaby to strata czasu, który chcemy przeznaczyć na korygowanie własnych problemów. W dalszym ciągu mamy drobne kłopoty z atakiem pozycyjnym, więc do soboty mamy nad czym pracować - podkreśla trener Stomilu.

MICHAŁ GLOBISZ STRACIŁ WZROK. PRZEDE MNĄ NAJWAŻNIEJSZY MECZ. NIE WIEM, CZY GO WYGRAM


Więcej o: