Sport.pl

Efektownie nie znaczy efektywnie. Porażka Arki ze Stomilem na własne życzenie

To Arka była stroną dominującą, oddała dużo więcej strzałów od gospodarzy, prowadziła grę, lecz to gospodarze cieszą się ze zwycięstwa. Gdynianie przegrali w Olsztynie ze Stomilem 0:1 i mogą sobie pluć w brodę, bo tego spotkania nie powinni przegrać. Jedyna bramka meczu padła po samobójczej bramce Łukasza Kowalskiego.
Mecz ze Stomilem Arka rozpoczęła w identycznym składzie co przed tygodniem z GKS Tychy. To zestawienie przyniosło żółto-niebieskim pierwszy komplet punktów w sezonie. Trener Dźwigała zapowiadał, że w Olsztynie jego zespół zagra tak samo jak we wspomnianym meczu, czyli od początku zepchnie rywali do defensywy. I rzeczywiście, żółto-niebiescy od pierwszych minut postawili wysoki pressing, budowali atak pozycyjny i zupełnie zdominowali gospodarzy. Sęk w tym, że większość akcji kończyła się pod polem karnym Piotra Skiby. Piłkarze Arki często mieli piłkę przy nodze, szybko przechodzili na połowę Stomilu, ale Skiba zbytnio się w bramce nie namęczył. To, czego brakowało w grze gdynian, to jedynie - i aż - celnych strzałów. Drużyna trenera Dźwigały wydawała się kontrolować spotkanie i nagle z niczego straciła bramkę. Wystarczył jeden stały fragmenty gry, po którym powstało zamieszanie, i olsztynianie mogli się cieszyć z gola. Bramkę początkowo przypisywano Witalijemu Berezowskijemu, jednak zanim piłka wpadła do bramki, odbiła się jeszcze od ręki Łukasza Kowalskiego.

Arka starała się szybko odpowiedzieć, lecz uderzenie głową Pawła Abbotta nie zagroziło bramce Skiby. Po chwili z ostrego kąta uderzył Bartosz Ława. Jego strzał obronił bramkarz Stomilu. Piłka nie chciała ugrząźć w siatce olsztynian także po uderzeniu Pawła Wojowskiego. W 42. minucie Abbott padł w polu karnym, lecz sędzia uznał, że faulu nie było. Napastnikowi Arki futbolówkę czysto wygarnął Berezowskij.

Gola wyrównującego mógł zdobyć w samej końcówce pierwszej połowy Aleksander Jagiełło, który do tej pory nie rozgrywał dobrego meczu. Jednak w tej akcji pokazał, że technikę ma nienaganną. Przyjął piłkę w polu karnym, przerzucił ją nad obrońcą, następnie lekkim strzałem próbował przelobować Skibę. Ku niezadowoleniu pomocnika żółto-niebieskich piłka minęła spojenie.

Początek drugiej połowy zwiastował, że obraz gry się nie zmieni. Arka zaczęła z zębem, a efektem jej przewagi były dośrodkowania z bocznych rejonów boiska. To jednak gospodarze stworzyli świetną okazję do podwyższenia prowadzenia. Piotr Darmochwał znalazł się w sytuacji sam na sam z Łukaszem Skowronem. Golkiper Arki wyszedł górą z tego pojedynku i to jemu arkowcy zawdzięczali, że nie przegrywali 0:2. W odpowiedzi z bliska wprost w Skibę uderzył zamykający akcję po rzucie rożnym Antoni Łukasiewicz. Po chwili w dobrej sytuacji znalazł się Ława. Na szczęście dla gospodarzy strzał pomocnika Arki w ostatniej chwili zablokował jeden z obrońców. Piłka niechybnie zmierzała bowiem pod poprzeczkę.

O ile Ławie zabrakło piłkarskiego fartu, o tyle Antonio Calderonowi, który próbował zaskoczyć Skibę strzałem z rzutu wolnego, precyzji. Niewiele brakowało, aby to Sobieraj wyręczył ofensywnych kolegów. Po sprytnej wrzutce Ławy Sobieraj uderzył głową, a piłka minęła bramkę z lewej strony. Niecelnie uderzał również Michał Marcjanik. Młody defensor Arki główkował w sytuacji, którą dalekim wyrzutem z autu zainicjował Marcin Warcholak.

W 80. minucie Michał Nalepa zmarnował 100-procentową sytuację. Długą piłkę zagrał Łukasiewicz, przed "16" sprytnie strącił ją głową Abbott, Nalepa dobrze się zabrał z futbolówką i po chwili upadł, gdy zobaczył interweniującego obrońcę Stomilu. Faulu być nie mogło, bo młody pomocnik ewidentnie próbował nabrać sędziego.

Precyzja, a raczej jej brak, to słowo klucz, jeśli chodzi o grę Arki. Nieporadność pod bramką Skiby była momentami zatrważająca. Bez skutecznego wykończenia trudno myśleć o powodzeniu akcji. Co z tego, że żółto-niebiescy oddali sporo strzałów, skoro gola nie zdobyli. Z Tychami dobra gra poparta została zwycięstwem. W Olsztynie efektownie może i było, lecz efekt końcowy nie jest taki, jaki zakładał trener Dźwigał.

Stomil Olsztyn - Arka Gdynia 1:0 (1:0)

Bramka: Kowalski (23-sam.)

Stomil: Skiba - Bucholc, Berezowskij, Szymonowicz, Wełna, Wełnicki (56. Czarnecki), Darmochwał, Piotr Głowacki (76. Koval), Jegliński, Marchulenko, Meskhiia (71. Paweł Głowacki)

Arka: Skowron - Kowalski (53. Glauber), Marcjanik, Sobieraj, Warcholak - Jagiełło (56. Calderon), Ława, Łukasiewicz, Lech (69. Nalepa), Wojowski - Abbott.

Więcej o: