Sport.pl

Łukasz Kowalski: Nie mam do siebie pretensji o tego samobója, bo nie miałem możliwości inaczej zareagować

Arka przegrała w Olsztynie ze Stomilem 0:1 po niefortunnej interwencji Łukasza Kowalskiego, który wpakował piłkę do własnej bramki. - Nie mam do siebie zbytnio pretensji o tego samobója, bo nie miałem możliwości inaczej zareagować. Takie rzeczy się zdarzają. Pech, i to podwójny, bo jeszcze przytrafiła mi się kontuzja - powiedział po meczu obrońca żółto-niebieskich.
Początkowo gola przypisano Witalijemu Berezowskijemu, jednak to Kowalski był ostatnim zawodnikiem, który dotknął piłki zmierzającej do bramki.

- Szkoda nie tylko bramki po rzucie rożnym, ale samego rożnego, bo można się było przed nim uchronić. Nie mam do siebie zbytnio pretensji o tego samobója, bo nie miałem możliwości inaczej zareagować. Takie rzeczy się zdarzają. Pech, i to podwójny, bo jeszcze przytrafiła mi się kontuzja - mówił obrońca Arki w rozmowie z reporterem Orange Sport.

- Co do kontuzji, to pociągnął mnie mięsień dwugłowy na początku drugiej połowy, a potem jeszcze poprawiłem go sobie przy starcie do piłki i nie było sensu kontynuować zawodów - dodał Kowalski.

Jego zdaniem gdynianie nie zasłużyli na porażkę.

- To wszystko to jednak pikuś, bo najgorsze jest to, że ten mecz przegraliśmy. Nie wiem, jak ten mecz wyglądał w telewizji, ale wydaje mi się, że byliśmy zespołem zdecydowanie lepszym, zwłaszcza w pierwszej połowie, gdy utrzymanie przy piłce mieliśmy chyba na poziomie 80 proc., tak to przynajmniej czułem z boiska - stwierdził strzelec samobójczego gola.

- Trener nas uczulał, że zespoły, które nie mają za bardzo argumentów piłkarskich, czekają na rzut wolny, rzut rożny, bo z tego żyją, i takie życie dziś od nas Stomil dostał - podsumował Kowalski.

MICHAŁ GLOBISZ STRACIŁ WZROK. PRZEDE MNĄ NAJWAŻNIEJSZY MECZ. NIE WIEM, CZY GO WYGRAM


Więcej o:
Skomentuj:
Łukasz Kowalski: Nie mam do siebie pretensji o tego samobója, bo nie miałem możliwości inaczej zareagować
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX