Bartosz Ława: Stomil przez 90 minut prowadził skomasowaną obronę

Arka ze Stomilem miała zdecydowaną przewagę. Jednak swojej wyższości nad rywalem gdynianie nie potrafili udokumentować bramką, w przeciwieństwie do olsztynian, którzy wykorzystali stały fragment gry. - Stomil przez 90 minut prowadził skomasowaną obronę - mówił rozczarowany pomocnik Arki Bartosz Ława.
Oceniając mecz, Ława przyznał, że futbol bywa brutalny, czego świadkami byli sympatycy żółto-niebieskich.

- Taka jest piłka nożna. Można powiedzieć, że Stomil przez 90 minut prowadził skomasowaną obronę. Jeden stały fragment gry w pierwszej połowie dał im prowadzenie, a potem robili już tylko wszystko, aby utrzymać je do samego końca. Nasza przewaga była zdecydowana przez cały mecz, ale nie potrafiliśmy jej udokumentować bramką, a wygrywa ten, kto strzeli ich więcej. Oni strzelili jedną i trzy punkty zostają w Olsztynie - stwierdził doświadczony pomocnik Arki w rozmowie z arka.gdynia.pl.

Jedyny gol tego spotkania padł po samobójczym trafieniu Łukasza Kowalskiego.

- Nie widziałem dokładnie, jak doszło do straty gola, bo stałem na szesnastym metrze. Widziałem tylko, jak piłka wpada do siatki obok Łukasza Skowrona, potem dowiedziałem się, że tam był rykoszet, który zmylił naszego bramkarza - mówił Ława.

- Pracy pana w czarnym uniformie nie będę komentował - dodał na koniec piłkarz żółto-niebieskich.

Polska, zagranica, peryferia futbolu - wielki exodus w Arce