Arka przed meczem z Widzewem: "Potrzeba cierpliwości w ataku"

Trzy dni po porażce ze Stomilem Olsztyn piłkarze Arki Gdynia zagrają swój kolejny mecz w I lidze. Gdynianie zmierzą się z Widzewem Łódź i - jak podkreślają - ich jedynym celem jest wygrana. Początek spotkania o godz. 18.30.
- Mecz ze Stomilem to temat zamknięty - mówi przed meczem z łodzianami pomocnik Arki Antoni Łukasiewicz. - W Olsztynie nam nie wyszło i jedyną rehabilitacją dla nas jest wygrana we wtorek. Mamy jednak świadomość, że Widzew postawi nam wysoko poprzeczkę, bo to drużyna, która w poprzednim sezonie grała w ekstraklasie. A to, że jak na razie nie zdobyli za dużo punktów, nie ma tu znaczenia - dodaje piłkarz żółto-niebieskich.

Jaka jest zatem recepta gdynian na pokonanie we wtorek Widzewa?

- Musimy lepiej rozwiązywać nasze akcje ofensywne, zachować zimną krew pod bramką rywala i cierpliwie czekać na swoje szanse. Trener Dźwigała stale nas uczula, żeby szanować piłkę i czasami dłużej ją przytrzymać na połowie przeciwnika i wyczekać, aż w jego obronie otworzy się odpowiednia strefa do ataku - wyjaśnia Łukasiewicz.

W meczu z Widzewem w ofensywie Arki pomóc już będzie mógł Marcus da Silva. Brazylijczyk wrócił do gry po pięciu miesiącach, jakich potrzebował na wyleczenie kontuzji kostki. Da Silva zdążył już zagrać jedno spotkanie w rezerwach Arki z Astrą Ustronie Morskie, w którym strzelił nawet bramkę.

- Dobrze mi się grało w tym meczu, ale czuję, że nie jestem jeszcze w stuprocentowej formie. Nie grałem przecież pięć miesięcy w piłkę. Cieszę się jednak, że trener chce mnie już teraz włączyć do kadry meczowej. Na pewno będę chciał pomóc chłopakom z pierwszego zespołu, nieważne, ile czasu dostanę do gry na boisku. Może być to pół godziny, może być pięć minut. To nie ma znaczenia. W każdym przypadku dam z siebie wszystko - deklaruje da Silva

Polska, zagranica, peryferia futbolu - wielki exodus w Arce