Sport.pl

Dariusz Dźwigała po meczu z Widzewem: Jesteśmy załamani

Piłkarze Arki Gdynia po fatalnym meczu w swoim wykonaniu przegrali na własnym boisku z Widzewem Łódź 1:2. - Jesteśmy załamani, że po raz kolejny zawiedliśmy wspaniałą gdyńską publiczność - mówił po spotkaniu trener żółto-niebieskich Dariusz Dźwigała.
Arka w pięciu meczach zdobyła tylko pięć punktów i jest blisko strefy spadkowej. Nic dziwnego, ze szkoleniowiec Arki nie miał po meczu wesołej miny.

- Gratuluję Widzewowi zwycięstwa. Oba zespoły grały w piłkę i do samego końca chciały wygrać. Widzew wyszedł spod naszego wysokiego pressingu, a w końcówce zabrakło świeżości. Uczulałem swoich zawodników na to, że w końcówce zespół, który wykonuje stały fragment, może stracić bramkę. Słowa uznania dla bramkarza Widzewa, który nie dość, że grał dobrze między słupkami, to jeszcze uruchamiał kontry. Jesteśmy załamani, że po raz kolejny zawiedliśmy wspaniałą gdyńską publiczność - podsumował spotkanie trener Dźwigała.

W zupełnie innym nastroju był opiekun gości Włodzimierz Tylak.

- Mecz był bardzo zacięty. Obydwie drużyny chciały wygrać, ale to Arka miała przewagę w posiadaniu piłki. Były momenty, kiedy gdynianie odbierali piłkę agresywnie, ale na szczęście nie mieli wielu sytuacji bramkowych. My z kolei przeprowadzaliśmy niebezpieczne kontrataki. Wierzyłem w drużynę i w to, że po tak długim okresie uda się wygrać. Chłopcy są żądni zwycięstw i pokazali to na boisku. Podtrzymuję opinię, że Arka to zespół, który gra piłką. Do tej pory graliśmy z zespołami, które się bronią i czekają na kontrę. Obserwowałem wszystkie mecze Arki i widać dobrą pracę trenera. Może nie stwarzają tylu sytuacji i nie strzelają wielu goli, ale podoba mi się ich gra - zakończył Tylak.

Polska, zagranica, peryferia futbolu - wielki exodus w Arce


Więcej o: