Krzysztof Sobieraj: Żarty się skończyły, trener słusznie jest na nas wściekły

Piłkarze Arki Gdynia w pierwszych pięciu kolejkach zdobyli zaledwie pięć punktów i w tabeli I ligi zajmują dopiero 15. miejsce. - Jesteśmy źli na siebie, bo stać nas na zdecydowanie lepszą grę. Żarty się skończyły, musimy zewrzeć szeregi i wyjść z tego położenia, w które się wpakowaliśmy - mówi kapitan Arki Krzysztof Sobieraj. W sobotę żółto-niebiescy zmierzą się w Legnicy z Miedzią, początek meczu o godz. 20.
To będzie spotkanie dwóch zespołów, które przed sezonem stawiane były w gronie kandydatów do walki o awans do ekstraklasy, a zaliczyły klasyczny falstart. Miedź zaczęła rozgrywki jeszcze gorzej niż Arka, wywalczyła do tej pory zaledwie cztery punkty, wszystkie na własnym boisku - za zwycięstwo 4:2 z GKS Katowice oraz remis z Sandecją Nowy Sącz 1:1. Na wyjazdach zespół z Legnicy przegrywał kolejno 2:4 z Olimpią Grudziądz, 0:2 z Dolcanem Ząbki oraz 1:2 z GKS Tychy.

Przed sezonem w Legnicy były wielkie nadzieje, które w dobry wynik ma przekuć zatrudniony przed sezonem były trener Arki Wojciech Stawowy. Na razie - delikatnie mówiąc - idzie mu średnio, dlatego spotkanie ze swoim dawnym zespołem będzie dla niego niezwykle ważne.

Jednak dokładnie tak samo jest w Arce, która w ostatnim meczu z Widzewem Łódź spisała się bardzo słabo i zasłużenie przegrała na własnym boisku 1:2. Sztab szkoleniowy razem z zespołem przeanalizował wtorkowe spotkanie i wnioski były dla piłkarzy Arki druzgocące.

- Trener słusznie jest na nas wściekły za ostatnie mecze, zupełnie się temu nie dziwię - mówi Sobieraj w rozmowie z oficjalną stroną klubu. - Każdy z nas musi zastanowić się nad tym, jakie błędy popełnił. Także te proste, techniczne, bo to również jeden z elementów, które decydowały o braku powodzenia naszych akcji w ofensywie - zaznaczył kapitan żółto-niebieskich.

Według Sobieraja margines błędów na początek sezonu został już wyczerpany.

- Jesteśmy źli na siebie, bo stać nas na zdecydowanie lepszą grę, co od razu widoczne byłoby w tabeli. Uważam, że skończyły się żarty. Musimy punktować, a do tego potrzebne są zdobywane bramki. O ich brak nie winiłbym absolutnie Pawła Abbotta, bo on żyje z podań, a tych za wiele w ostatnich meczach nie miał. Najwyższy czas, aby każdy z nas wziął się w garść! Musimy zewrzeć szeregi i wyjść z tego położenia, w które sami się wpakowaliśmy - podsumował Sobieraj.

Do Legnicy Arka pojedzie w niemal najsilniejszym możliwym składzie, pod znakiem zapytania stoi tylko występ Łukasza Kowalskiego, który nabawił się urazu w meczu ze Stomilem Olsztyn i póki co trenuje indywidualnie.