Sport.pl

Czy Arka powstrzyma rewelacyjnego lidera? Do Gdyni przyjeżdża Termalica

W sobotę piłkarzy Arki Gdynia czeka poważny sprawdzian. Żółto-niebiescy zmierzą się na własnym stadionie z liderem I ligi, niepokonaną w tym sezonie Termalicą Bruk-Bet Nieciecza. Początek spotkania o godz. 14.45. Transmisja w Orange Sport.
Zespół z malutkiej Niecieczy (wieś w woj. małopolskim zamieszkana przez ok. 750 osób) jest rewelacją początku sezonu. Podopieczni byłego trenera Arki Piotra Mandrysza z sześciu meczów wygrali pięć, jeden zremisowali, zdobyli najwięcej goli - 15 i stracili najmniej bramek - 4 (podobnie jak Stomil Olsztyn oraz Dolcan Ząbki). Kiedyś w zespole tym występowało wielu byłych piłkarzy trójmiejskich klubów, m.in. właśnie Arki. W tym sezonie jest ich tylko dwóch, ale za to należą co czołowych postaci drużyny - to były zawodnik Lechii Jakub Biskup oraz wypożyczony z gdańskiego klubu Bartłomiej Smuczyński (obaj zdobyli po dwie bramki). Czy sposób na Termalicę znajdzie Arka, która do tej pory zgromadziła tylko sześć punktów i zajmuje w tabeli 11. miejsce? Łatwo nie będzie, tym bardziej że gdynianie przegrali z tym zespołem cztery ostatnie ligowe mecze - w sezonie 2012/13 0:1 u siebie i 2:3 na wyjeździe, natomiast w sezonie 2013/14 1:2 u siebie oraz 2:4 na wyjeździe

- Termalica w tym składzie gra już dłuższy czas, są tam tylko niewielkie korekty. Na pewno jest to zespół bardzo solidny i ich miejsce w tabeli nie jest przypadkowe - podkreśla trener Arki Dariusz Dźwigała. - Szanujemy każdego przeciwnika, ale my musimy patrzeć głównie na siebie. Chcemy realizować to, co sobie założymy realizować, mieć kontrolę nad meczem u siebie. Musimy wyeliminować te błędy, które nam się przytrafiły w poprzednim meczu [zremisowanym 4:4 z Miedzią] tydzień temu i stworzyć sobie co najmniej tyle samo sytuacji do strzelenia bramki - mówi szkoleniowiec żółto-niebieskich i dodaje:

- W moim odczuciu stwarzamy sobie wiele sytuacji stuprocentowych, których nie zamieniamy na bramki. To obecnie nasz największy problem. Po naszym zespole widać, że ma swój styl. Nie jest tak, że się bronimy, że nie mamy kontroli nad meczem. Musimy być tylko bardziej skuteczni - zaznacza trener Dźwigała.

Odniósł się on również do zamkniętego niedawno okna transferowego.

- Kadrę mamy zamkniętą. W jednej z gazet ukazała się informacja łącząca moje nazwisko z zawodnikiem Podbeskidzia [Idrissa Cisse]. Nie rozmawiałem z żadnym dziennikarzem na ten temat. Nie wiem, skąd to się wzięło. Podkreślałem wcześniej, że każdy chciałby mieć po dwóch piłkarzy na każdą pozycję. My mamy ograniczone możliwości, ale wierzę w tych zawodników, których mamy. Wiem, że wynik nie jest na razie taki, jaki byśmy wszyscy chcieli, jednak jeśli będą nas omijały kontuzje, jesteśmy w stanie być w ścisłej czołówce - podsumował szkoleniowiec.

W jego zespole pod znakiem zapytania stoją występy bramkarza Łukasza Skowrona oraz Łukasza Kowalskiego. Jeśli ten pierwszy nie będzie mógł zagrać, zastąpi go Jakub Miszczuk.

Polska, zagranica, peryferia futbolu - wielki exodus w Arce


Więcej o: