Bartosz Ława o meczu z Flotą: Padliśmy psychicznie

Żółto-niebiescy zaliczają fatalny początek sezonu pierwszej ligi. Arka Gdynia po ośmiu meczach zajmuje przedostatnie miejsce i tylko korzystnym bilansem bramek wyprzedza zamykającą tabelę Bytovię.
Gdynianie nie sprostali Flocie Świnoujście i zdecydowanie przegrali na wyjeździe 0:2. Oprócz wyniku z pewnością nie zachwycił również styl gry zespołu trenera Dariusza Dźwigały.

- Nie wiem, czy był to nasz najsłabszy mecz w tym sezonie. Na pewno nie zagraliśmy tak, jak wyobrażaliśmy to sobie przed spotkaniem. Zmieniliśmy nieco taktykę. Do tej pory staraliśmy się utrzymywać przy piłce, grać atakiem pozycyjnym, a dziś postanowiliśmy się nieco wycofać, grać w średnim pressingu. Czekaliśmy w okolicach środka boiska na błędy Floty, by móc ją skontrować. Do utraty bramki te założenia jakoś wykonywaliśmy. Potem musieliśmy zmienić taktykę, bo interesowały nas tylko trzy punkty. Zaczęliśmy grać odważniej do przodu, ale popełnialiśmy mnóstwo błędów. Flota wygrała zasłużenie i trzeba powiedzieć, że mogła strzelić jeszcze dwie-trzy bramki - przyznał Bartosz Ława.

Na pytanie odnośnie przygotowania fizycznego drużyny piłkarz Arki przyznał, że sam czuje się dobrze.

- Mam siłę biegać, ale z drugiej strony nie przygotowywałem się z drużyną do sezonu. Trzeba zapytać innych. Wydaje mi się jednak, że fizycznie nie wyglądamy źle. Bardziej bym się skłaniał ku temu, że po stracie bramki upadło nasze morale. Padliśmy psychicznie, bo wiedzieliśmy, w jakiej sytuacji się znajdujemy. Powaliło to nas, może nie byliśmy w stanie się podnieść i dlatego wyglądało to tak, jakbyśmy nie mieli już sił.

Więcej o: