Łukasz Skowron: Ciężko chyba się przyczepić do mnie przy straconych bramkach. Robiłem co mogłem

Mecz z Flotą miał być przełomowy dla Arki i jej defensywy, do której w ostatnich spotkaniach było najwięcej zastrzeżeń. Jednak gdynianie w Świnoujściu wypadli blado, a formacja obronna żółto-niebieskich po raz kolejny spisała się fatalnie - Ciężko chyba się przyczepić do mnie przy straconych bramkach. Robiłem co mogłem. Zagrali takie podania między bramkarza i obrońców - mówił smutny bramkarz gdyńskiej drużyny Łukasz Skowron.
Arka przegrała drugi mecz z rzędu. Co więcej, podopieczni Dariusza Dźwigały w pięciu ostatnich spotkaniach zdobyli zaledwie punkt i spadli na przedostatnie miejsce w tabeli. Od początku tego sezonu gdynianie prezentują się bardzo słabo w obronie. Nie inaczej było z Flotą. Wygrana 2:0 gospodarzy to tak naprawdę najniższy wymiar kary dla arkowców.

- Ciężko chyba się przyczepić do mnie przy straconych bramkach. Robiłem co mogłem. Zagrali takie podania między bramkarza i obrońców. Właśnie takie coś my chcemy grać, ale w decydujących momentach nie potrafimy tego zakończyć. To były dwie zabójcze dla nas akcje. Jeśli obroniłbym takie coś, to byłbym bohaterem, ale niestety nie udało się - mówi Skowron w rozmowie z arka.gdynia.pl.

Tak słabego startu w sezonie od momentu spadku z ekstraklasy Arka jeszcze nie miała.

- Optymizmu przed kolejnymi meczami trzeba szukać w ciężkiej pracy, którą musimy wykonać w tym tygodniu. Nie ma innej drogi. Musimy ciężko pracować, wziąć się w garść. Nic nowego się tu nie wymyśli - przyznał golkiper żółto-niebieskich. I dodał, że zdaje sobie sprawę z zawodu, jaki swoją postawą sprawiają kibicom.

- Presja jest, bo kibice oczekują wyników. Jednak po to właśnie jesteśmy w Arce, by spełniać te oczekiwania. Na razie ich nie spełniamy. Na razie nam nie wychodzi, ale myślę, że ciężką pracą dojdziemy do wyższej formy i zaczniemy wygrywać - zaznaczył Skowron.

Polska, zagranica, peryferia futbolu - wielki exodus w Arce