Sport.pl

Trener Arki nie traci wiary w zespół. To trzyma go "przy życiu"

Trudne chwile przeżywa w Arce trener Dariusz Dźwigała. Jego posada wisi na włosku. Mimo to młody szkoleniowiec nie traci optymizmu i z nadzieją patrzy na najbliższy mecz żółto-niebieskich z Chojniczanką Chojnice (sobota, godz. 17.30).
- Zdaję sobie sprawę z rangi tego meczu. Nieważne kto, nieważne jak, dla nas liczą się tylko trzy punkty. Wierzę w zespół i w tą grupę ludzi, którą wybraliśmy do Arki. W tygodniu pracowaliśmy nad rzeczami dobrymi. Wiem, że mówiąc te słowa, mogę być odbierany niewiarygodnie, bo nie mamy wyniku. Ale po każdym meczu trenerzy drużyn przeciwnych chwalą nas. Oczywiście to żadna satysfakcja, ale ważne, że są pozytywne aspekty w grze Arki. Cały czas wpajamy zawodnikom, że potrafią grać. Nie zamierzam w takiej sytuacji jeszcze kogoś dołować. Gorzej już być nie może, tylko lepiej. Jestem pełen optymizmu przed meczem z Chojniczanką - mówi Dźwigała, który we wtorek otrzymał od działaczy ultimatum. Jego dalsza praca w Gdyni zależy od wyniku sobotniego spotkania.

Mimo trudnych chwil w Arce 45-letni szkoleniowiec nawet na moment nie traci nadziei w odwrócenie złej serii.

- Od pierwszego dnia treningów w tym tygodniu rozmawialiśmy o tym, żeby piłkarze mieli świadomość swoich umiejętności. Mówimy im, że nie przez przypadek znaleźli się w Arce. Drużyna otrzymała od nas trenerów duże wsparcie. Uważam, że pracujemy bardzo dobrze, mikrocykle treningowe wyglądają bardzo dobrze, a nie ma przełożenia na wyniki. Brakuje nam naprawdę niewiele. Zgodzę się, że ostatnie 30 minut meczu z Flotą Świnoujście było naprawdę bardzo słabe. O słabych rzeczach chcemy zapomnieć - podkreśla trener żółto-niebieskich.

- Tak, wiara trzyma mnie przy życiu. Wiara w piłkarzy i wiara w ciężką pracę. Czujemy wsparcie naszych kibiców, którzy po meczu w Świnoujściu zachowali się wspaniale. My ze swojej strony chcemy im wreszcie zagwarantować radość ze zwycięstw, bo do tej pory wynikowo wygląda to słabo. Kibiców Arki nie interesuje fakt, że ktoś chwali nas za grę. Dla Gdyni, dla Arki najważniejsza jest pozycja w tabeli. Wierzymy, że to jest ten moment, od którego rozpocznie się nasza dobra seria - uważa Dźwigała.

Czy wobec tego w sobotę gdynianie zmienią swoje przyzwyczajenia z tego sezonu i efektowność zamienią na efektywność?

- Styl już nie ma dla nas takiego znaczenia, chociaż nie do końca zgadzam się z opinią, że Arka gra, bo gra. Że niby utrzymujemy się przy piłce dla samej sztuki. Mamy etapy, kiedy mamy piłkę i kiedy musimy się bronić i przesuwać w defensywie. Tak graliśmy pierwszą połowę w Świnoujściu. Potem pechowo straciliśmy bramkę, po której nie wyglądaliśmy dobrze. Dochodzimy do sytuacji stuprocentowej. Są złe decyzje, złe wybory, przez co nie strzelamy bramek. Były zarzuty, że jesteśmy źle przygotowani. W jednym z wywiadów dałem przykłady, że to my goniliśmy wynik i zdobywaliśmy bramki między 80. a 90. minutą meczu. Wierzę, że od meczu z Chojniczanką będziemy zespołem z dobrym końcowym skutkiem - podkreśla trener Arki.

CHEERLEADERKI Z GDYNI - KIM SĄ, GDZIE TAŃCZĄ, JAK OSIĄGNĘŁY SUKCES?


Więcej o: