Dariusz Dźwigała: "Nie wiem, co dalej ze mną w Arce." Piłkarze wstawią się za trenerem u prezesa

- Nie wiem, co dalej ze mną. Wierzę dalej w tych piłkarzy i życzę następcy z całego serca, żeby Arka pięła się w górę tabeli. Pierwszy raz jestem zwolniony - powiedział po zremisowanym 1:1 meczu z Chojniczanką trener Arki Gdynia Dariusz Dźwigała. Ostatecznej decyzji jeszcze nie ma, a swojego szkoleniowca chcą obronić piłkarze, którzy wstawią się za nim u prezesa klubu.
Pech nie opuszcza Dźwigały w Arce. Gdynianie od kilku kolejek nie mogą wygrać, a z Chojniczanką stracili bramkę w 89. minucie. Zamiast trzech punktów jest remis i duża gorycz. Po meczu szkoleniowiec Arki mówił, jakby go miało już nie być w gdyńskiej drużynie.

- Przede wszystkim chciałbym podziękować swoim piłkarzom. Jestem z nich dumny, bo dali z siebie bardzo dużo. Szkoda, że najważniejszą osobą meczu był sędzia. Tak prowadzącego spotkanie arbitra nie widziałem dawno. Był bardzo drobiazgowy, gwizdał każdy faul, każde dotknięcie. Wyrzucił nam z boiska Michała Nalepę, choć faul był Łukasiewicza. Przez błąd sędziego nie wygraliśmy meczu. Nie wiem, co dalej ze mną. Chciałbym podziękować wszystkim w Arce za zaufanie - prezesowi, dyrektorowi sportowemu. Mam nadzieję, że dadzą mi szansę dalej pracować z Arką - stwierdził opiekun gdyńskiej drużyny.

I dodał, że to, co dzieje się z Arką, to dla niego najczarniejszy koszmar.

- Chciałbym przeprosić za sytuację Arki swoich przyjaciół, których mam w Gdyni. Ale gdybym jeszcze raz prowadził Arkę, to podjąłbym taką samą strategię. Uważam, że pracuję dobrze. Jestem dobrym trenerem, który nie ma wyników. Mam nadzieję, że to się kiedyś odwróci. Wierzę dalej w tych piłkarzy i życzę następcy z całego serca, żeby Arka pięła się w górę tabeli. Gdynia to wspaniałe miasto, są tu wspaniali kibice. Ale takie jest życie trenera. Pierwszy raz jestem zwolniony. Kiedyś ten pierwszy raz musiał nadejść. Jestem dumny, że pracowałem z tą grupą ludzi. Dziękuję im za atmosferę w szatni i zaangażowanie. Każdy dał z siebie tyle, ile mógł. Błędy indywidualne zdarzają się każdemu - podkreślił Dźwigała, którego dalsze losy zależne były od wyniku sobotniego spotkania. Ze słów prezesa Wojciecha Pertkiewicza wynikało, że tylko wygrana uratuje Dźwigałę.

- Dostałem ultimatum - wygrywam, zostaję. Przy remisie mnie nie ma w Arce - zaznaczył szkoleniowiec żółto-niebieskich.

Ostateczna decyzja o zwolnieniu Dźwigały jeszcze nie zapadła, a o swojego trenera chcą walczyć piłkarze Arki. Rada drużyna uda się na spotkanie z prezesem Pertkiewiczem, gdzie będzie przekonywać szefa klubu, aby szkoleniowiec Arki dostał jeszcze szansę. Wszystko wyjaśni się w niedzielę.