Sport.pl

Michał Nalepa: Sędzia przekroczył wszelkie granice. Odegrał w meczu negatywną rolę

- Pierwszy raz grałem w takim meczu, gdzie kluczową, negatywną rolę odegrał sędzia. Karał nas niemiłosiernie. Po meczu byli u nas kibice, rozmawialiśmy na temat tego, co się stało. Moim zdaniem sędzia przekroczył wszelkie granice. Dał mi niesłuszną czerwoną kartkę - mówił po meczu z Chojniczanką Chojnice pomocnik Arki Gdynia Michał Nalepa.
Nalepa miał pretensję do sędziego nie tylko o sytuację z 50. minuty (wtedy wyleciał z boiska). Jego zdaniem Paweł Pskit sędziował fatalnie i był antybohaterem derbów Pomorza.

- Pierwszy raz grałem w takim meczu, gdzie kluczową, negatywną rolę odegrał sędzia. Karał nas niemiłosiernie. Po meczu byli u nas kibice, rozmawialiśmy na temat tego, co się stało. Moim zdaniem sędzia przekroczył wszelkie granice. Dał mi niesłuszną czerwoną kartkę. Mogliśmy spokojnie wygrać. Cieszmy się choć z tego remisu - przyznał Nalepa.

A co kibice powiedzieli piłkarzom?

- Była to pozytywna rozmowa. Okazali wsparcie dla drużyny. Rozmawialiśmy także o rzeczach z wyższych sfer. Zobaczymy, co z tego wyniknie - mówił młody pomocnik żółto-niebieskich, który wstawił się za trenerem Dariuszem Dźwigałą. Szkoleniowiec Arki miał ultimatum. Z Chojniczanką musiał wygrać. W przeciwnym razie miał stracić swoją posadę.

- Trener niejako się z nami pożegnał, ale chcemy, żeby został. Uważamy, że to nie jest jego wina. Może po prostu coś tam nie zagrało. My jednak stoimy za trenerem murem. Powinien dostać więcej czasu, niż sugeruje zarząd - podkreślił Nalepa.

Arka szukała najprostszych środków w grze. Często przerywała akcje rywali i wybijała piłki na oślep. Do osamotnionego w ataku Michała Szuberta podania nie dochodziły.

- Na początku meczu w miarę możliwości chcieliśmy zagrywać piłki do Szuberta, aby wykorzystać jego naturalny atut, czyli szybkość. W drugiej połowie po mojej czerwonej kartce musieliśmy bronić wyniku za wszelką cenę - zauważył 19-latek.

- Z Chojniczanką chcieliśmy inaczej zagrać. Wcześniej graliśmy pięknie, ale punktów z tego nie było. Teraz skupiliśmy się na prostej grze. Na zasadzie kopnięcie do przodu i może coś z tego się wydarzy. W pierwszej połowie było w miarę OK. Nie graliśmy pięknie, ale prowadziliśmy 1:0 - dodał Nalepa.

Więcej o: