Sport.pl

Piotr Kieruzel uratował punkt Chojniczance. "To chyba moja najładniejsza bramka"

W niecodziennych okolicznościach Chojniczanka uratowała punkt w meczu z Arką. To zasługa środkowego obrońcy zespołu z Chojnic, który w 89. min popisał się atomowym uderzeniem z 30 metrów. - To chyba najładniejsza moja bramka, nie ma co się oszukiwać, że zbyt często takie bramki nie padają w moim wykonaniu. Zdecydowałem się na strzał, bo w żaden inny sposób piłka nie chciała wpaść do bramki, czy po rzutach wolnych, czy z akcji - przyznał szczęśliwy strzelec gola na wagę remisu.
Goście mieli więcej gry, momentami zamknęli Arkę na jej połowie, ale ich ataki najczęściej kończyły się przed polem karnym. Grający w osłabieniu gdynianie skupili się już tylko na obronie korzystnego wyniku. Żółto-niebiescy często w pośpiechu wybijali piłkę w trybuny, byle odegnać niebezpieczeństwo od bramki Łukasza Skowrona.

W drugiej połowie dominacja Chojniczanki nie podlegała dyskusji. I gdy wydawało się, że podopieczni Dariusza Dźwigały dowiozą zwycięstwo do końca, jeszcze jeden rzut wolny wykonywali goście. Do piłki podszedł Kieruzel. Uderzył mocno, z 30 metrów, i piłka ugrzęzła w siatce.

- To chyba najładniejsza moja bramka, nie ma co się oszukiwać, że zbyt często takie bramki nie padają w moim wykonaniu. Zdecydowałem się na strzał, bo w żaden inny sposób piłka nie chciała wpaść do bramki, czy po rzutach wolnych, czy z akcji. Z perspektywy boiska od początku my mieliśmy więcej z gry. W drugiej połowie wkradała się nerwowość, chociaż mówiliśmy sobie, że cierpliwie budujemy te akcje. Punkt cieszy, patrząc na okoliczności, remis nie jest zły - przyznał Kieruzel.

Więcej o: