Sport.pl

Grzegorz Niciński: Jestem pracownikiem klubu i tymczasowo prowadzę zespół. Nie potrafię powiedzieć, co będzie potem

Żółto-niebieskich do meczu z Wisłą Płock przygotowuje Grzegorz Niciński, asystent zwolnionego z Arki Dariusza Dźwigały. I to on poprowadzi gdynian w niedzielnym spotkaniu (godz. 12.15). - Chcemy po prostu zagrać jak najlepiej z Wisłą. Nie potrafię powiedzieć, co będzie potem - mówi pełniący obowiązki pierwszego trenera Niciński.
Ciągnące się rozmowy z kandydatami na nowego szkoleniowca Arki i brak porozumienia z Radosławem Mroczkowskim (więcej tutaj) oznaczają, że na ten czas rolę trenera tymczasowego pełni "Nitek". To pod jego okiem zespół przygotowuje się do meczu z Wisłą.

- Pracujemy normalnie, w spokoju, według mikrocyklu startowego. Odszedł od nas Darek, co nie znaczy, że nagle wszystko się poprzewraca. Mamy świadomość, w jakiej jesteśmy sytuacji. Skoncentrowaliśmy się na normalnej pracy tygodniowej. Do Płocka jedziemy z nadzieją, że karta się odwróci. Mamy nadzieję, że zapunktujemy i wrócimy na właściwe tory. Musimy zagrać lepiej, konsekwentnie i mądrze. Dużo na ten temat rozmawiamy. Chłopcy są bardzo podrażnieni. Nie chce nam się wierzyć, że ta sytuacja jest prawdziwa. Ale takie są fakty. Życie - mówi Niciński, który pracuje według własnej koncepcji, ale nieodbiegającej zbytnio od myśli Dźwigały.

- Dużo w treningach nie zmieniałem. Bardziej staram się dotrzeć do piłkarzy głosem. Nikt nie narzeka na treningi. Piłkarze dobrze wykonują swoje założenia. Znamy się, wiedzą, jaka jest moja rola. Wszystko jest w jak najlepszym porządku. Przed Płockiem jesteśmy pełni optymizmu. Wierzymy, że Arka pokaże, iż jest drużyną, która może fajnie grać w piłkę i zdobywać punkty. Tego nam brakuje - podkreśla tymczasowy szkoleniowiec żółto-niebieskich.

Co jego zdaniem jest największą bolączką Arki?

- Kuleje wszystko. Uważam, że problem tkwi w psychice. Jeśli wszyscy chłopacy się zmobilizują i zagrają na swoim poziomie, to zawiąże się to w całość i zespół zacznie dobrze funkcjonować. A to z kolei przełoży się na grę i punkty - zaznacza dotychczasowy asystent Dźwigały.

Niewykluczony jest też scenariusz, że Nicińskiemu powierzona zostanie rola pierwszego trenera do końca rundy jesiennej. Tak też pracę w Arce rozpoczął Paweł Sikory, który pod koniec 2012 roku przejął drużynę po Petru Nemcu. Jednak o swoich ewentualnych dalszych losach w gdyńskim zespole Niciński nie chce rozmawiać.

- Jestem pracownikiem klubu i tymczasowo prowadzę zespół. Trwają poszukiwania nowych trenerów, ale my sobie tym głowy nie zaprzątamy. Chcemy po prostu zagrać jak najlepiej z Wisłą. Nie potrafię powiedzieć, co będzie potem - zastrzega "Nitek". I dodaje, że wobec wąskiej kadry nie przewiduje rewolucji w składzie.

- Mam już wyjściowy skład. Rodził się on w mojej głowie od kilku dni. Nie mogę przewrócić wszystkiego do góry nogami. Coś jednak musieliśmy zmienić. Ostatnio brakowało nam szczęścia i na nie musimy sobie zapracować z Płockiem. Tracimy za dużo głupich bramek. Przegrywamy mecze w dziwnych okolicznościach - podkreśla Niciński.

W niedzielne popołudnie Arka zmierzy się z 4. zespołem tabeli, od którego dzieli ją osiem punktów.

- Wisła to dobry, ciekawy zespół w naszym zasięgu - opisuje rywala tymczasowy szkoleniowiec żółto-niebieskich.

Więcej o:
Skomentuj:
Grzegorz Niciński: Jestem pracownikiem klubu i tymczasowo prowadzę zespół. Nie potrafię powiedzieć, co będzie potem
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX