Marcus da Silva: To ostatnie miejsce w tabeli to jakaś tragedia. Kurde, lepiej tego nie przypominać [ROZMOWA]

- Brakowało nam tego zwycięstwa. Potrzebowaliśmy impulsu w postaci wygranej. Obyśmy teraz seryjnie punktowali. Takie mamy nastawienie. Wierzymy, że skoro była czarna seria, to teraz czas na dobrą passę - mówi w rozmowie trojmiasto.sport.pl piłkarz Arki Gdynia Marcus da Silva.
Piotr Wiśniewski: Po meczu w Płocku chyba odetchnęliście z ulgą? W końcu wygraliście, w końcu się przełamaliście.

Marcus da Silva: Kurcze, to był najwyższy czas żeby podnieść się i zacząć wygrywać. Mam nadzieję, że następne mecze też będą zwycięskie, a zwłaszcza w Gdyni. Brakowało nam tego zwycięstwa. Potrzebowaliśmy impulsu w postaci wygranej. Obyśmy teraz seryjnie punktowali. Takie mamy nastawienie. Wierzymy, że skoro była czarna seria, to teraz czas na dobrą passę.

Jak się zapatrujecie na sytuację z wyborem nowego trenera Arki?

- Na te sprawy nie mamy żadnego wpływu. Naszą rolą jest pełne zaangażowanie na treningu i dobra gra na boisku. Nie wtrącamy się w kompetencje prezesa. Mamy inne zadania do wykonania.

A gdyby to Grzegorz Niciński został na dłużej pierwszym trenerem?

- Jak już mówiłem, nie my wybieramy trenerów. Nasz wpływ był taki, że graliśmy źle... I przez to pożegnano trenera Dariusza Dźwigałę. Szkoda nam go. Mam nadzieję, że następny trener, który tutaj będzie, pomoże Arce nam, a my będziemy wygrywać mecze.

Nie odczuwasz sportowej złości, że nie grasz za wiele?

- Niedawno co wróciłem po kontuzji. Nie łatwo jest tak szybko wrócić po złamaniu nogi. A co dopiero osiągnąć wysoką formę. Wszystko powoli. Ciężko pracuję na treningu. Intensywnie biegam, robię swoje, czekam na szansę, a gdy ją dostanę, to chcę udowodnić, że jestem w stanie pomóc drużynie.

Arka potrzebuje Marcusa tego sprzed ponad roku... Bo od tego czasu to tylko równia pochyła.

- Już wcześniej nawet o tym rozmawialiśmy. Nie tylko Arka potrzebuje Marcusa, Marcus też potrzebuje Arkę, aby pomogła mi wrócić do dawnej formy. Mam nadzieję, że jeszcze zagram na tym poziomie co kiedyś.

Dużo mówiło się o potencjale ofensywnym Arki. Czym była spowodowana słabsza gra tej formacji? To była blokada psychiczna?

- Złożyło się na to wszystkiego po trochę. Jak nie idzie to nie idzie. To nie tak, że ktoś nie podaje, czy źle strzela. Jak masz dobry okres, to nawet jak uderzysz nie najlepiej to piłka wpada do bramki. Wszystko kwestia formy i dyspozycji dnia. Nie ma co szukać winnych. Trzeba grać, wygrywać i odgonić czarną serię!

Na treningu widziałem ile balastu z siebie zrzuciliście. Pojawiły się uśmiechy. To dzięki wygranej w Płocku?

- No pewnie. O Jezu, od razu człowiek inaczej się czuje. Gdy przychodzisz do pracy zły, to nic ci nie wychodzi. Problemy odbijają się negatywnie na czynnościach które robisz. A po wygranej od razu pojawia się uśmiech. Inaczej się wtedy trenuje. Ja jestem zadowolony, że już mogę grać. Cieszy mnie nawet 10,15,20 minut na boisku.

Przed meczem z Wisłą Arka spadła na ostatnie miejsce w tabeli. Kibice byli załamani. To był tak smutny obrazek jak widok Brazylii bez samby i Copacabany...

- Nawet nie ma co w ten sposób żartować. Do śmiechu nam nie było. Tragedia. Nikt się nie spodziewał tego, że - kurde - spadniemy na ostatnie miejsce. Nawet lepiej tego nie przypominać....

CHEERLEADERKI Z GDYNI - KIM SĄ, GDZIE TAŃCZĄ, JAK OSIĄGNĘŁY SUKCES?