Stadion w Gdyni odczarowany! Arka wygrywa u siebie pierwszy raz od 21 maja

Nareszcie! Sześciu meczów potrzebowała Arka na odczarowanie stadionu w Gdyni i odniesienie pierwszego zwycięstwa przed własną publicznością i pierwszego w roli gospodarza od 21 maja. W 13. kolejce żółto-niebiescy pokonali 1:0 Pogoń Siedlce po pięknej bramce Bartosza Ławy.
Trener Grzegorz Niciński dokonał dwóch zmian w składzie w porównaniu do meczu z Drutex Bytovią Bytów. Spotkanie na ławce rozpoczęli Antoni Łukasiewicz i Robert Sulewski, od początku zagrali Aleksander Jagiełlo oraz rozczarowujący od początku sezonu Grzegorz Lech.

Gdy w 4. minucie po dośrodkowaniu Marcina Warcholaka piłka uderzyła w poprzeczkę, wydawało się, że będzie to zapowiedź ataków Arki. Owszem, gdynianie prowadzili grę, ale długo nie potrafili stworzyć zagrożenia pod bramką Jacka Kozaczyńskiego. Pogoń schowana za podwójną gardą skupiła się na zabezpieczeniu tyłów i jak najszybszym rozbijaniu akcji żółto-niebieskich. Goście mieli także swoją szansę tylko że osamotniony na 16. metrze Piotr Krawczyk uderzył słabo i w sam środek bramki Łukasza Skowrona.

Arkowcy swoje szanse szukali po strzałach z dystansu. Jednak ani próba Marcusa da Silvy, ani Pawła Wojowskiego nie zagroziła poważnie Kozaczyńskiemu. O niefarcie może za to mówić Maciej Tataj, który po tym jak karne przedarł się Cezary Demianiuk, stojąc na piątym metrze, nie trafił w piłkę. Szczęście za to uśmiechnęło się do Bartosza Ławy. Pomocnik Arki w 39. minucie zdecydował się na uderzenie z ok. 27 metrów. Piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki. Radości w gdyńskim zespole było co niemiara. Nic dziwnego - na wygraną w Gdyni Arka czekała długie miesiące. A początek tego spotkania, mimo ograniczonych poczynań Pogoni w ofensywie, był dla gdynian prawdziwą drogą przez mękę.

Gol wyraźnie uspokoił grających nerwowo żółto-niebieskich.

Mało brakowało, a chwilę po zmianie stron goście mogli wyrównać. Zza pola karnego uderzał Demianiuk, piłka odbiła się od pleców Krzysztofa Sobieraja, zmyliła Skowrona, ale minęła prawy słupek. Wcześniej z dystansu celnie przymierzył Ława. Z kolei w 62. minucie minimalnie obok bramki strzelił Michał Nalepa.

O ile w pierwszej połowie Pogoń grała bardzo asekuracyjnie, o tyle od mniej więcej 65. minuty drugiej połowy zaczęła nieco odważniej poczynać sobie na połowie Arki. Przyjezdnym wyraźnie jednak brakowało jakości w ataku. W tym czasie żółto-niebiescy nastawili się na grę z kontry i co jakiś czas dwoma, trzema szybkimi podaniami przedostawali się pod bramkę Kozaczyńskiego. Szybkie ataki napędzał grający dobre zawody Ława. Dużą ochotę do gry przejawiał także da Silva. Jednobramkowe prowadzenie Arki nieraz już w tym sezonie okazywało się pułapką, dlatego sympatycy żółto-niebieskich do ostatnich minut drżeli o korzystny wynik. Lecz w przeciwieństwie do poprzednich meczów tym razem żadne nieszczęście nie spotkało Arkę w końcówce.

I tak pierwsze zwycięstwo gdynian w obecnym sezonie przed własną publicznością i pierwsze w Gdyni od 21 maja stało się faktem.

Arka Gdynia - Pogoń Siedlce 1:0 (1:0)

Bramka: Ława (38.)

Arka: Skowron - Glauber, Alan, Sobieraj, Warcholak - Ława, Nalepa (64. Łukasiewicz Ż) - Jagiełło (57. Sulewski), Lech (79. Calderon), Wojowski - da Silva.

Pogoń: Kozaczyński Ż - Grudniewski Ż, Dybiec, Lewandowski, Guzek - Rodak, Dziubiński, Demianiuk, Dzięgielewski Ż (65. Drażba), Krawczyk (65. Ogrodnik) - Tataj (57. Wociał).