Arka zawodzi w ataku? Niekoniecznie

1,08 wynosi średnia goli Arki na mecz w obecnym sezonie. To wynik średni, ale jak się okazuje, wcale nie ofensywa jest największym problemem żółto-niebieskich.
Od początku tego sezonu gra Arki rozczarowuje. Nie dość, że wyniki są poniżej oczekiwań, to jeszcze w parze ze słabym bilansem punktowym idzie także nie najlepsza dyspozycja żółto-niebieskich. Najwięcej krytyki zbierają chyba gracze ofensywni, jednak gdyby bardziej wnikliwie przyjrzeć się postawie poszczególnych formacji, to wychodzi na to, że zdecydowanie najsłabiej gdynianie prezentują się w defensywie.

- To jest nasza spora bolączka. Straciliśmy dużo głupich bramek, które wynikały z błędów indywidualnych - mówił trener Grzegorz Niciński (więcej tutaj), który od czterech kolejek prowadzi Arkę po tym, jak zastąpił zwolnionego z klubu Dariusza Dźwigałę. Pod wodzą "Nitka" Arka dwa mecze wygrała (po 1:0 z Wisłą Płock i Pogonią Siedlce), jeden zremisowała (1:1 z Drutex Bytovią Bytów) i jeden przegrała (0:1 z Wigrami Suwałki).

Za dużo bezpańskich piłek

Gdynianie stracili w tym czasie dwie bramki, a więc progres jest widoczny.

- To jest po prostu niewytłumaczalne, jak gramy, w jak łatwy sposób tracimy bramki - krytycznie ocenił Krzysztof Sobieraj, gdy zapytaliśmy go o przyczynę słabej postawy gdynian.

Także kapitan Arki widział główny problem w błędach indywidualnych. Te zdarzały się i defensorom, i obu bramkarzom (jak Kubie Miszczukowi w feralnym meczu z Termalicą Nieciecza czy Łukaszowi Skowronowi w spotkaniach przeciwko Chojniczance Chojnice i Drutex Bytovii). Sporo bezpańskich piłek przechodziło przed środek pola, za który odpowiedzialni są Michał Nalepa oraz Antoni Łukasiewicz. Właśnie przez brak asekuracji w tej strefie brało się wiele goli straconych przez żółto-niebieskich. No i przede wszystkim brak krycia przy stałych fragmentach gry. To była do tej pory pięta achillesowa Arki.

Sporo do poprawy

Arka straciła już 18 bramek w tym sezonie. Tyle samo dała sobie wbić w analogicznym okresie sezonu 2011/12. I teraz, i wtedy gdynianie zajmowali 12. miejsce. Po 13 kolejkach sezonu 2012/13 żółto-niebiescy stracili zaledwie dziewięć bramek, a sezon później 11. Te liczby najlepiej oddają skalę problemu Arki.

Nie da się jednak ukryć, że postawa przednich formacji gdyńskiej drużyny też wymaga natychmiastowej poprawy. 14 strzelonych goli to wynik mocno średni, w dodatku tylko cztery z tych bramek zdobyli napastnicy (dwie Michał Szubert, jedną Paweł Abbott i jedną Maciej Wardziński). Dla porównania w sezonie 2011/12 Arka miała cztery gole więcej, w sezonie 2012/13 o jedno trafienie mniej, a po 13 kolejkach sezonu 2013/14 ówcześni podopieczni Pawła Sikory 16 razy pokonali bramkarzy rywala.

Tak prezentuje się bilans Arki po 13 kolejkach czterech ostatnich sezonów, czyli po spadku z ekstraklasy (w nawiasie miejsce gdynian w tabeli na tym etapie rozgrywek):

Sezon 2011/12: 18-18 (12. miejsce, 15 pkt)

Sezon 2012/13: 13-9 (9. miejsce, 17 pkt)

Sezon 2013/14: 16:11* (10. miejsce, 17 pkt)

Sezon 2014/15: 14-18 (12. miejsce, 14 pkt)

* - mecz z Górnikiem Łęczna (1:1), który ujęliśmy w zestawieniu, odbył się w późniejszym terminie (23 października) z powodu zatrucia pokarmowego piłkarzy Arki, przez co nie mogli oni stawić się na spotkanie zaplanowane na 21 września

SYTUACJI W ARCE WINNA JEST JEDNA OSOBA - DYREKTOR SPORTOWY