Sport.pl

Superrezerwowi Arki. Gdynianie kontynuują passę wygranych [RELACJA + ZDJĘCIA]

W pierwszym meczu rundy rewanżowej Arka 2:1 pokonała Dolcan Ząbki. Gole dla gdynian zdobyli rezerwowi - Maciej Wardziński oraz Antoni Łukasiewicz. Ten ostatni zapewnił czwarty z rzędu komplet punktów żółto-niebieskich w 89. minucie. Z kolei Wardziński zdobył bramkę nr 1000 Arki w I lidze!
Trener Arki postawił na sprawdzony skład, który od meczu z Chrobrym Głogów rozpoczął serię trzech wygranych z rzędu. Początek spotkania pokazał, że podtrzymać passę będzie gdynianom bardzo trudno. Dolcan, król remisów w I lidze (aż 11!), nie zwykł przegrywać na wyjeździe (dwie porażki w ośmiu spotkaniach), a w Gdyni od pierwszych minut nastawiony był przede wszystkim na niestracenie bramki.

Podział punktów satysfakcjonował gości, którzy ostatnio nie punktowali zbyt często (dwa remisy w trzech spotkaniach). Porażka z GKS Tychy osłabiła pozycję Marcina Sasala. Spekulowano już nawet, kto w przypadku niepowodzenia z Arką przejmie po nim zespół. Można by rzec, że goście grali "typowo" dla większości drużyn przyjeżdżających do Gdyni, czyli typowo na 0:0. Dolcan z łatwością rozbijał ataki Arki, która największe zagrożenie przed przerwą pod bramką Rafała Leszczyńskiego stworzyła w początkowych minutach. Najpierw niecelnie "szczupakiem" uderzał Marcus da Silva, a po chwili będący w dobrej sytuacji Paweł Wojowski przerzucił piłkę nad bramkarzem, ale również nad bramką. W zasadzie to tyle, co wypadałoby napisać o pierwszej połowie, w której dominowały chaos, niedokładność, obustronne błędy. Arce brakowało przede wszystkim strzałów celnych.

Druga połowa rozpoczęła się od ataków Arki - niecelnie uderzali Wojowski i Grzegorz Lech. Po chwili z trudnej pozycji strzelał - a w zasadzie tylko musnął piłkę - Michał Szubert i Leszczyński nie miał problemów z interwencją. Wydawało się, że Arka złapała w końcu odpowiedni rytm, tymczasem w 55. minucie straciła kuriozalną bramkę. Jakub Miszczuk wpuścił piłkę bezpośrednio z rzutu rożnego po dośrodkowaniu Adriana Łuszkiewicza. Sytuację próbował jeszcze ratować Marcin Warcholak. Jednak zrobił to na tyle nieszczęśliwie, że podbita przez niego piłka wpadła do bramki, i to lewemu obrońcy Arki na początku przypisano tego gola. Później zweryfikowano to jako trafienie Łuszkiewicza.

Na odpowiedź gdynian nie trzeba było długo czekać. Piękną akcję prawą stroną przeprowadził da Silva, który wyłożył piłkę jak na tacy wprowadzonemu chwilę wcześniej Wardzińskiemu. Radości wychowanka Arki było co niemiara. I bynajmniej nie wynikała ona z faktu, że strzelił gola przed "swoimi" kibicami, ile z zapisania się w historii żółto-niebieskich. Był to bowiem 1000. gol gdynian w historii występów w I lidze. Co ciekawe, gol nr 800 na szczeblu I ligi strzelił dla gdyńskiej drużyny obecny szkoleniowiec Arki, a bramka nr 900 była autorstwa Piotra Kuklisa.

Po chwili Arka powinna już prowadzić. To była kopia sytuacji sprzed chwili. Znów w roli głównej wystąpił da Silva. Brazylijczyk minął trzech rywali, wstrzelił piłkę w pole karne, a zamykający akcję wślizgiem Wojowski nie trafił z bliska. Blisko było także po dośrodkowaniu Bartosza Ławy. Pomocnik Arki tak zakręcił futbolówkę, że ta prawie wpadła do bramki. Festiwal niewykorzystanych sytuacji zwieńczył niecelny strzał da Silvy z kilku metrów.

Arkowcy jednak dopięli swego. Rzutem z autu grę wznowił Marcin Warcholak, piłkę przejął Sobieraj, który pięknym zwodem zgubił obrońcę, po czym zacentrował "na nos" do Antoniego Łukasiewicza. Łukasiewicz dostawił głowę, zapewniając Arce czwarte zwycięstwo z rzędu!

Więcej o: