Antoni Łukasiewicz: Przegraliśmy na własne życzenie

- Przegraliśmy na własne życzenie. Pierwsza połowa była pod naszą kontrolą. Stwarzaliśmy sporo sytuacji, ale brakowało zimnej krwi pod bramką przeciwnika. Sandecja wyprowadziła kontrę, która zakończyła się bramką i zburzyła nasze plany - ocenił spotkanie z Sandecją Nowy Sącz piłkarz Arki Gdynia Antoni Łukasiewicz.
Passa czterech kolejnych zwycięstw rozbudziła apetyty kibiców żółto-niebieskich. Spodziewano się, że w ostatnim tegorocznym spotkaniu Arka podtrzyma serię. Mimo przewagi w pierwszej połowie i przez większość drugiej połowy, gdynianie zostali wypunktowani przez gospodarzy.

- Przegraliśmy na własne życzenie. Pierwsza połowa była pod naszą kontrolą. Stwarzaliśmy sporo sytuacji, ale brakowało zimnej krwi pod bramką przeciwnika. Sandecja wyprowadziła kontrę, która zakończyła się bramką i zburzyła nasze plany. Trener nas na to uczulał, ale nie ustrzegliśmy się błędu - mówił po meczu Łukasiewicz.

Obronę Arki w zasadzie w pojedynkę rozmontował bohater Sandecji Łukasz Grzeszczyk (dwie asysty i bramka).

- Dobrze weszliśmy w drugą połowę, odrobiliśmy stratę i wydawało się, że wszystko będzie pod naszą kontrolą. Znowu stały fragment i kontra. Nie wiem, czy tam nie było spalonego. Konsekwencją była trzecia bramka. Chcieliśmy podtrzymać dobrą passę z ostatnich meczów, ale niestety wracamy ze spuszczonymi głowami - dodał piłkarz gdyńskiej drużyny.

Weterani wciąż w cenie. Ława, Saganowski, Głowacki, Sobolewski, Zieńczuk i inni