Sport.pl

Zwolennik muzyki pop kandydatem do gry w Arce Gdynia

Patrik Lomski to kandydat na nowego skrzydłowego Arki. Fin polskiego pochodzenia lubi pop, choć jego ojciec grał na gitarze w zespole wykonującym ostrzejszą muzykę. 25-letni piłkarz o sobie mówi, że jest typem szybkościowca i niestraszne mu treningi na sztucznej murawie.
Obserwuj autora na Twitterze - @PiWisniewski

Lomski już w listopadzie pojawił się na treningach Arki. I mimo że w Gdyni spędził raptem dwa dni zebrał od sztabu szkoleniowego żółto-niebieskich pozytywne oceny.

- Umówiłem się wtedy z trenerem i działaczami Arki, że w styczniu wrócę na testy. W zasadzie to nie szukałem żadnego innego klubu, zresztą nie miałem żadnych konkretnych ofert. Nie jestem też pewien, czy podpiszę kontrakt z Arką. Z czasem się okaże - mówi Fin, który ma na swoim koncie 69 meczów w Veikkausliidze (ekstraklasa Finlandii). Ostatnio grał w TPS Turku (22 mecze i jeden gol), którego jest wychowankiem. To zespół, który zajął ostatnie miejsce w fińskiej ekstraklasie. Wcześniej reprezentował barwy Vaasan Palloseura.

- Większego bagażu z sobą nie przywiozłem, zaopatrzyłem się za to w kilka kompletów butów piłkarskich (śmiech). Spakowałem się na kilka dni. Mogę tylko powiedzieć, że jadę z Arką na obóz i zostanę tutaj do końca stycznia. Trenerzy chcą mnie sprawdzić w sparingach. Myślę, że testy szybkościowe źle nie wypadną, bo co prawda ostatni mecz rozegrałem trzy miesiące temu, to czuję, że jestem w dość dobrej dyspozycji. Kondycję zawsze miałem dobrą. Jestem typem szybkościowca, zresztą tego wymaga ode mnie gra na skrzydle - podkreśla Lomski.

Gdy miał 15 i 16 lat został zaproszony na testy do Astron Villi, ale temat jego ewentualnych przenosin do Anglii nigdy się nie pojawił.

- Kilka moich rodaków gra w Polsce. Kasper Hamalainen i Paulus Arajuuri w Lechu Poznań. Barwy Widzewa swego czasu reprezentował Riku Riski. Nikogo się nie radziłem, czy warto grać w Polsce. Ale w moim kraju mówili, że warto spróbować, bo nie mam nic do stracenia. Za to dziennikarze fińscy pytali mnie o wrażenia z Polski - przyznaje Lomski.

Dla niego wizyta w Polsce nie jest pierwszyzną. Pod koniec 2013 roku sprawdzał go Śląsk Wrocław. Jak na Fina przystało, nie boi się polskiej zimy.

- Nie mam prawa narzekać na pogodę w Polsce. Nie doznałem żadnego szoku klimatycznego, jak wyjeżdżałem z Finlandii to było -12 stopni - uśmiecha się piłkarz. Dlatego treningi na sztucznej nawierzchni nie stanowią dla niego problemu.

- W Finlandii to żadna nowość. Kilka klubów gra w lidze na boiskach ze sztuczną murawą - zaznacza Lomski.

- Polska liga jest lepsza od fińskiej. Myślę jednak, że HJK Helsinki dałoby sobie spokojnie radę w polskiej ekstraklasie. Mają dobry skład, piłkarzy doświadczonych, którzy grali w przeszłości w ekstraklasie - dodaje Lomski.

A jak fińskie klubu stoją organizacyjnie?

- W Finlandii proporcje rozkładają się pół na pół - połowa klubów ma dobrą infrastrukturę, reszta trochę słabszą. Pod tym względem Arka nie ma się czego wstydzić - uważa kandydat do gry w Arce, którego ojciec urodził się w Polsce.

- Wyjechał do Finlandii, gdy miał jakieś 30 lat. Grał na gitarze w zespole muzycznym. Dostał tam pracę. Zrobił karierę muzyczną - mówi. I jak dodaje, sam woli łagodniejsze brzmienia.

- Lubię muzykę, ale bardziej pop. Grać na gitarze nie potrafię, za to chyba w piłkę coś potrafię - żartuje Lomski.

PREZES ARKI: WYGRZEBALIŚMY SIĘ Z BŁOTA


Więcej o: