Sport.pl

Michał Renusz: Zawsze chciałem grać w Arce, ale ciągle coś stawało na przeszkodzie [ROZMOWA]

Michał Renusz to jeden z kandydatów do gry w Arce Gdynia. 27-letni skrzydłowy w grudniu rozwiązał kontrakt z GKS-em Bełchatów. - Zawsze chciałem grać w Arce, trenowałem tutaj w juniorach ze śp. trenerem Jackiem Dziubińskim. Byłem młody, ambitny, miałem marzenie dostania się do pierwszej drużyny. Plan nie wypalił. Zawsze coś stawało na przeszkodzie - mówi Renusz w rozmowie z trojmiasto.sport.pl.
Piotr Wiśniewski: Czy oprócz Arki jeszcze jakiś klub przedstawił panu propozycję kontraktu?

Michał Renusz: W zasadzie to nie. Wiem, że jakieś informacje na mój temat pojawiały się w prasie, ale na tym się skończyło. Z Arką jestem już w zasadzie po słowie, lecz kontraktu jeszcze nie podpisałem.

Arka to słuszny wybór?

- Zawsze chciałem grać w Arce, trenowałem tutaj w juniorach ze śp. trenerem Jackiem Dziubińskim. Byłem młody, ambitny, miałem marzenie dostania się do pierwszej drużyny. Plan nie wypalił. Zawsze coś stawało na przeszkodzie. Teraz jest ku temu szansa. Rzucało mną w różne rejony Polski, jakoś tak zawsze z dala od Arki. To jest ten moment, żeby w końcu spróbować swoich sił w Arce.

Żałuje pan straconego czasu i faktu, że wcześniej nie wyszło z Arką?

- Nie żałuję, że tak potoczyła się moja kariera, bo grałem w fajnych klubach. Akurat w tamtym czasie nie miałem szans dostania się do pierwszego zespołu Arki. Takie przynajmniej dostawałem sygnały. Grałem w rezerwach. Arkę prowadził wówczas Wojciech Stawowy, który nie chciał na mnie postawić. Odszedłem więc do Jagiellonii Białystok.

Pan do Arki przymierzany był już kilka razy. Zatem do n-ty razy sztuka?

- Trener Dziubiński robił co mógł, żeby wcisnąć mnie do Arki. Akurat gdy tutaj jestem, to go zabrakło... Bardzo chcę pomóc drużynie. Zrobię wszystko, żeby trener Niciński na mnie postawił.

Zobacz także: Arka straci swojego czołowego piłkarza?

Wie pan, jakie są cele Arki na wiosnę?

- O plany proszę pytać trenera. My możemy odpowiadać na boisku, czyli w każdym meczu grać o zwycięstwo. Arka - ta nazwa dużo znaczy w Polsce. Teraz może już mniej, ale Arka to nadal Arka. Dlatego musimy walczyć o jak najlepsze wyniki i o jak najwyższe miejsce.

Przychodzi pan tutaj jako alternatywa na boki pomocy dla Pawła Wojowskiego oraz Aleksandra Jagiełło. Prawdopodobnie dojdzie jeszcze Fin Patrik Lomski. Na skrzydłach będzie komu rywalizować.

- Muszę udowodnić, że umiem grać w piłkę, bo miejsca w składzie za darmo na pewno nie dostanę. Moi konkurenci równie ciężko trenują z nadzieją, że to oni zasługują na grę. Przede mną ciężka praca, bo przychodzę tutaj grać. Innej opcji nie widzę.

Jesienią nie zagrał pani ani jednego meczu. To duża przerwa. Dlaczego GKS Bełchatów odstawił pana na boczny tor?

- To są sprawy, o których nie chciałbym mówić. Było, minęło. To już za mną.

Pojawiły się pogłoski, że był pan w konflikcie z trenerem Kamilem Kieresiem.

- Nie nazwałbym tego konfliktem. Po prostu nie zgadzaliśmy się w pewnej sprawie. Nie ma już sensu grzebać w tym dłużej.

Dziwna do sytuacja. Przecież w sezonie 2013/14 często wybiegał pan w składzie bełchatowian [28 meczów - 11 w pierwszym składzie, jeden gol - przyp. red.]. I brał czynny udział w awansie.

- Akurat grałem w przedostatniej kolejce, która przesądziła o tym, że GKS awansował [1:0 z Kolejarzem Stróże]. Miałem nadzieję, że w ekstraklasie trener GKS nadal będzie na mnie stawiać. Niestety tak nie było. Po części też ze względu na moją kontuzję. Trudno. Idę do przodu. Coraz lepiej czuję się w szatni Arki. Myślę, że będzie OK.

A gdyńska szatnia nie jest panu obca. W zasadzie jest pan stąd, bo urodził się pan w Malborku, a wychował w MKS-ie Władysławowo.

- Fakt. Nie czuję się tutaj jakoś obco. Oglądałem mecze Arki w TV. Śledziłem jej wyniki. W nowych klubach zawsze na początku miałem problemy z aklimatyzacją. W Arce jakoś szybciej oswajam się z nowymi realiami. To dobrze, bo im szybciej się zaadoptuje, tym szybciej wrócę na właściwe tory i zacznę grać tak jak w Łęcznej.

Łęczna to chyba najlepszy okres w pana karierze [Renusz grał tam przez dwa sezony - w tym czasie rozegrał 50 meczów i strzelił 4 bramki - przyp. red.]?

- Tam rozwinąłem się jako piłkarz. Miałem wsparcie trenera, dużo grałem. Mam nadzieję, że tak samo będzie Arce.

Tych meczów przeciwko Arce ostatnio trochę się nazbierało?

- Pamiętam mecz zakończony wynikiem 2:2 w Gdyni [sezon 2011/12, Renusz został zmieniony w przerwie]. W rewanżu wygraliśmy 2:1, a ja dostałem żółtą kartkę. No i ostatnie spotkanie Arka - GKS Bełchatów. Jeśli mnie pamięć nie myli, to było 1:1 [Renusz grał także w meczu sezonu 2012/13, który Bogdanka wygrała 2:1].

RUSZYLI Z TRÓJMIASTA NA PODBÓJ ŚWIATA. BĘDZIE O NICH GŁOŚNO?


Więcej o: