Sport.pl

Bramkarz Arki: Rzuty karne? Byłbym pierwszy w kolejności... przed maserem [ROZMOWA]

Bramkarz Arki Gdynia, Łukasz Skowron rozegrał w rundzie jesiennej 13 meczów, w których wpuścił 14 bramek. Opinie co do oceny jego gry są podzielone. A on sam przyznaje, że brakuje mu stabilizacji. Mówi, że nie miałby oporów przed strzeleniem w meczu rzutu karnego. Choć wyczynu Boubacara Barry'ego z Wybrzeża Kości Słoniowej raczej nie uda mu się przebić.
Piotr Wiśniewski: Arka wzmocniła się w pomocy, w ataku, prawdopodobnie nastąpi też przetasowanie w obronie (niewykluczone, że na środku zagrają Krzysztof Sobieraj i Antoni Łukasiewicz). Tylko w bramce na razie bez zmian. Trenerzy mają do was zaufanie?

Łukasz Skowron: Taką klub obrał politykę. Przychodząc do Arki latem, podpisałem roczny kontrakt, który zamierzam wypełnić, gdyż jestem profesjonalistą. Staram się jak mogę. Brak transferów na pozycji bramkarza ja i moi koledzy, odbieramy jako sygnał zaufania ze strony sztabu szkoleniowego. Przynajmniej w tej rundzie mamy komfort pracy. To jeszcze bardziej nobilituje nas do większego wysiłku na treningach, sparingach. Nie pozostaje nam nic innego jak pokazać, że umiemy bronić lepiej niż w poprzedniej rundzie.

Może to zaufanie przełoży się na równiejszą formę bramkarzy Arki, bo z tym jesienią było różnie.

- Nic tak nie wzmacnia piłkarza jak świadomość tego, że trener na ciebie liczy. Myślę, że to dobry kierunek.

A ty jesteś zadowolony z tego jak grałeś jesienią? Bo zarówno tobie, jak i Jakubowi Miszczukowi zdarzały się spore wahania formy.

- Takie życie bramkarza - dobrze bronisz przez 89 minut i nagle jedna akcja, jedna minuta decyduje o tym, że mówi się tylko o tym błędzie.

Tak było w przypadku twojej interwencji z Chojniczanką Chojnice.

- No tak. Kończąc poprzedni wątek, dodam, że bramkarz często oceniany jest po jednej konkretnej interwencji. Ciężko pracuję na to, by być pewniejszym w swoich interwencjach. Przede wszystkim wciąż brakuje mi grania. W sparingach gramy na zmianę z Kubą. Liczę, że wiosną poprawię swoją formę.

O ile na innych pozycjach w Arce powoli krystalizuje się skład, o tyle przy bramkarzu należy postawić znak zapytania. Trwa walka między tobą a Kubą. Poza boiskiem też rywalizujecie?

- Rywalizacja nie wpływa na nasze gorsze relacje. W Arce po prostu każdy walczy o swoje. Na tym polega urok piłki - jak odpuścisz, to ciebie nie ma. Dlatego każdego dnia musimy pracować na wysokich obrotach. Na tej podstawie trenerzy dokonają odpowiedniej oceny, decydując, kto stanie w bramce. Jestem tutaj po to, aby bronić. Zamierzam utrzymać równą, dobrą formę.

A do tego potrzebna jest stabilizacja w bramce. Śledząc twoją dotychczasową karierę, bywało z tym różnie.

- Bramkarz potrzebuje stabilizacji i zaufania. Bo nic tak nie podnosi umiejętności jak regularna gra. Zobacz, jak wygląda to w lidze angielskiej. Tam bramkarz broni w jednym klubie przez kilka lat. Że wspomnę choćby Tima Howarda [broni w Evertonie od 2007 roku] czy Brada Guzana [golkiper Aston Villi]. Oni mecze rozgrywają co trzy dni. Tego mi brakuje najbardziej. Robię co w mojej mocy aby stać się numerem jeden Arki.

Skąd akurat odniesienie do ligi angielskiej? Wzorujesz się na bramkarzach z Wysp czy może bliżej tobie do stylu bronienia Manuela Neuera?

- Może skupmy bardziej na polskim podwórku (śmiech). Żeby bronić jak niemiecki bramkarz, trzeba mieć zmysł neuerowski! Wolę mówić o polskiej szkole bramkarskiej. Akurat w Arce mamy bardzo dobrego trenera bramkarzy. Jarek Krupski codziennie ciężko z nami pracuje. Omawiamy różne sytuacje meczowe. Ćwiczymy różne warianty. Często przygotowujemy się do meczu już pod konkretnego rywala. Badamy mocne i słabe strony drużyny przeciwnej. Uważam, że mimo błędów, które popełniamy, cały czas się rozwijamy.

Historia piłki zna przypadki bramkarzy, którzy w swoich drużynach wykonywali stałe fragmenty gry. Strzelali rzuty karne, wykonywali rzuty wolne. Gdyby była potrzeba, podszedłbyś do "11"? Boubacar Barry w serii jedenastek został bohaterem Wybrzeża Kości Słoniowej w finałowym meczu z Ghaną (Barry najpierw obronił strzał Brimaha Razaka, a potem sam skutecznie egzekwował "11").

- Czasami na treningach strzelam karne. Myślę, że nie miałbym z tym problemu podczas meczu. Jeśli trener tak zdecyduje, to nawet bardzo chętnie zdecyduję się na strzał z jedenastego metra (śmiech). Póki co takiej szansy nie dostanę, bo w Pucharze Polski już nie gramy. Może w przyszłości? Kto wie. W lidze do karnych wyznaczeni są inni piłkarze. Dziesięciu innych, potem może dopiero ja... Pierwszy w kolejności przed maserem (śmiech).

PRZEJRZYSTOŚĆ FINANSOWA, WIZJA ROZWOJU, KORPORACYJNOŚĆ - LEPSZE CZASY W ARCE?


Więcej o: