Sport.pl

Piotr Rzepka: W przyszłym sezonie Arka może podjąć rękawicę w walce o ekstraklasę

- Brak presji na wiosnę, kiedy awans już Arce nie grozi, a spadek jest mało prawdopodobny, może sprawić, że ci piłkarze zrobią przez te pół roku duży postęp. I w przyszłym sezonie może się okazać, że Arka będzie gotowa podjąć rękawicę - uważa Piotr Rzepka, były trener Arki Gdynia, obecnie szkoleniowiec Kotwicy Kołobrzeg, z którą żółto-niebiescy wygrali w sobotnim sparingu 1:0.
Rzepka prowadził Arkę w zaledwie pięciu meczach poprzedniego sezonu. Na początku czerwca gdyński klub podziękował mu za podjęcie się misji strażaka, zatrudniając Dariusza Dźwigałę. Były szkoleniowiec żółto-niebieskich w listopadzie znalazł zatrudnienie w II-ligowej Kotwicy, którą przejął w 17. kolejce, gdy ta miała 16 punktów na koncie. Jesień Kotwica zakończyła na 13. miejscu z 20 punktami. W sobotę była rywalem Arki w sparingu na Narodowym Stadionie Rugby [relacja+zdjęcia TUTAJ].

- Cieszę się, że po meczu z Pogonią Szczecin, Kotwicą Kołobrzeg, mogłem zmierzyć się z Arką. Dla mnie był to powrót sentymentalny po 35 latach, bo z Gdynią jestem związany od 1980 roku. Za każdym razem gdy tutaj wracam, czuję duży sentyment. Na dodatek nie tak dawno prowadziłem Arkę i znam tych chłopaków. Dziś jednak byłem skupiony na swoich zawodnikach. Jesteśmy na etapie ciężkiej pracy. Jeszcze do środy i czwartku zwiększamy obciążenia, potem koncentrować się będziemy na grze i taktyce. Dużymi fragmentami pokazaliśmy, że możemy grać z Arką jak równy z równym. Szkoda, że tak szybko padła bramka w drugiej połowie. Arka mogła się cofnąć, grać bardziej wyrachowanie. Potem mieliśmy problem ze stwarzaniem akcji, ale z takiego sparingu, operując procentami, odnieśliśmy duże korzyści - powiedział Rzepka w rozmowie z trojmiasto.sport.pl.

Mimo krótkiej przygody w żółto-niebieskich 54-letni szkoleniowiec nie chowa w sercu zadry.

- Nie mam żadnego żalu. W piłce siedzę już wiele lat. Będąc piłkarzem, a teraz trenerem, nauczyłem się, że takie sytuacje mają miejsce. Szkoda, że trafiło na mnie. Ale i z tym muszę sobie poradzić. Gdyby czuł żal, to obniżyłoby to moje trenerskie notowania. Muszę się odciąć od emocji. Muszę być zawodowcem nie tylko w mówieniu, ale także w działaniu - podkreślił były trener Arki.

A jak ocenia transfery dokonane przez gdynian tej zimy? Szeregi żółto-niebieskich zasilili Patrik Lomski, Michał Renusz, Michał Rzuchowski, Piotr Karłowicz.

- Rzuchowski i Renusz to ligowcy pełną gębą. Jeśli dojdą do formy, bez wątpienia będą wzmocnieniem Arki. Bardzo fajnie prezentuje się Lomski. Generalnie u wszystkich piłkarzy Arki dostrzegam duże zaangażowanie. Brak presji na wiosnę, kiedy awans już Arce nie grozi, a spadek jest mało prawdopodobny, może sprawić, że ci piłkarze zrobią przez te pół roku duży postęp. I w przyszłym sezonie może się okazać, że Arka będzie gotowa podjąć rękawicę - zauważył Rzepka.

Ostatnich ruchem transferowym Arki ma być pozyskanie Grzegorz Tomasiewicza, o którym wkrótce może być głośno.

- Tomasiewicz szuka gry, zdążyłem zauważyć, że jest piłkarzem technicznym. Wiąże się to z tym, że często jest przy piłce. Wstrzymajmy się jeszcze z tymi porównaniami do Mateusza Szwocha. Mateusz swoje walory potwierdzał co sezon. Tomasiewicz musi rozegrać co najmniej tyle dobrych meczów w I lidze, ile ma talentu. Nie wydawajmy zbyt pochopnych opinii. To młody piłkarz, któremu mogą przytrafić się wahania formy - zaznaczył Rzepka.

PRZEJRZYSTOŚĆ FINANSOWA, WIZJA ROZWOJU, KORPORACYJNOŚĆ - LEPSZE CZASY W ARCE?


Więcej o: