Sport.pl

Transfery Arki: Zabójcze skrzydła, iskra boża, najlepsze skrzydła w lidze? [OPINIE]

Arka dokonała zimą pięciu transferów (Grzegorz Tomasiewicz jeszcze nie podpisał kontraktu, ale wszystko zmierza ku finalizacji rozmów) i w zgodnej opinii wielu są to wartościowe ruchy kadrowe. Mimo że w klubie nie ma już Alana Fialho, to dziurę po jego odejściu mają zastąpić inni piłkarze, bardziej kreatywni.
Obserwuj autora na Twitterze - @PiWisniewski

Do Arki w zimowym okienku transferowym trafili skrzydłowi Patrik Lomski i Michał Renusz, środkowi pomocnicy Michał Rzuchowski i wspomniany Tomasiewicz oraz napastnik Piotr Karłowicz. O opinię czy będą to wzmocnienia, a może uzupełnienia składu zespołu Grzegorza Nicińskiego, spytaliśmy przedstawicieli środowiska dziennikarskiego, kibicowskiego oraz byłego trenera żółto-niebieskich.

Czesław Michniewicz, były trener m.in. Arki Gdynia, Lecha Poznań, Zagłębia Lubin, Widzewa Łódź, obecnie ekspert stacji Orange Sport:

- Widać w tych transferach określoną strategię. To są rozsądne ruchy. Do Arki przychodzą perspektywiczni piłkarze plus Lomski, piłkarz ograny w lidze fińskiej. Kiedyś miałem okazję rozmawiać z jego ojcem, gdy był na testach w Śląsku Wrocław. Wywarł na mnie dobre wrażenie, nie wiem, co stanęło na przeszkodzie do podpisania kontraktu. Finowie, Duńczycy, Norwegowie, generalnie wszyscy Skandynawowie to tytani ciężki pracy. Fajnie się z nimi pracuje. Sam - gdy byłem w Widzewie Łódź - miałem w drużynie Fina Riku Riskiego. Śmialiśmy się, gdy zimą trenował bez rękawiczek, w krótkich spodenkach, ale było mu ciepło, bo tak ostro zasuwał (śmiech). Uważam, że transfer Lomskiego obroni się.

Niciński jak Brzęczek w Lechii

- Tomasiewicz nie jest dla mnie anonimowym piłkarzem. Pamiętam go z jednego z roczników Legii, gdzie był wyróżniającym się piłkarzem. Ma duży potencjał, myślę, że trener Niciński upchnie go gdzieś w składzie. Grając w Arce, tak naprawdę zderzy się z piłką seniorską. I może to być bolesne zderzenie. Ma umiejętności na poziomie Mateusza Szwocha. Grzesiek sprawia wrażenie przestraszonego. Początki Szwocha w Arce też takie były. A potem wszyscy zachwycaliśmy się jak piłkarsko okrzepł. Dlatego sprowadzenie Tomasiewicza do Arki, to dobry ruch. Tak samo jak przyjście Michała Rzuchowskiego. Transfer Rzuchowskeigo kłóci się jednak z polityką klubu, bo Arka ogrywać będzie piłkarza dla innego klubu. No chyba że Michał zostanie na dłużej. Co by nie mówić, młodzi - Rzuchowski i Tomasiewicz - przydadzą się trenerowi Arki. Rozumiem też Grześka Nicińskiego. Chce mieć w drużynie wielu dobrych piłkarzy. Tak jak Jerzy Brzęczek w Lechii. I rzeczywiście "Nitek" ma w kim wybierać.

- Akurat co do Renusza, to mam mieszane uczucia. W ekstraklasie nie zaistniał, za to w I lidze wyróżniał się. Proponowano mi go do Podbeskidzia, ale wolałem wówczas Olka Jagiełłę. Michał buja się pomiędzy I ligą a ekstraklasą. Pozytywnie prezentował się w Jagiellonii, dobrze w I-ligowym Bełchatowie. Nie zdziwiłem się, gdy Kamil Kiereś wziął go z Łęcznej. Lecz w ekstraklasie nie dostał zbyt wielu szans.

- W tym wszystkim brakuje mi jednak roszad w obronie. Bo ani na lewej defensywie, ani na prawej Arka nie ma dużego pola manewru. Wiem, że z lewej strony sprawdzany jest Paweł Wojowski. Może to ma jakiś sens? Arce przydałby się też jakiś stoper. Odszedł Alan, który nagle eksplodował z formą. W tej ligowej "trzepaninie" wyróżniał się. Dużo obiecuję sobie po przyjściu Karłowicza. Swego czasu polecał mi go pewien menedżer z Giżycka, który pomagał też Marcinowi Budzińskiemu. Słyszałem o nim dużo dobrego. Teraz zobaczymy, ile było w tym prawdy. Piotrek nieźle biega, ma dobre warunki fizyczne. Patrząc na wszystko z boku, oddzielając emocje, uważam, że idzie to wszystko w dobrą stronę. Arka wygra kilka meczów i już może mieć zapewniony spokój. Bo o awansie nikt nie mówi. Z pozoru taka sytuacja może przynieść korzyści w kolejnym sezonie. Jestem już ciekaw transferów Arki latem.

A gdzie nowy bramkarz?

- Na koniec dodam, że widziałbym jeszcze w Arce dobrego bramkarza. Od razu przypominają się słowa: "Weź wyciągnij Nowaka z Termaliki. Nie pożałujesz". Bo Nicińskiemu potrzebny jest doświadczony golkiper. Tych, których ma, są młodzi, wciąż zbierają naukę. A żeby walczyć o wyższe cele, niezbędne jest doświadczenie.

Jakub Mazan, redakcja Arkowcy.pl

- Działacze Arki zadbali przede wszystkim o wzmocnienie środkowej linii. Takiej rywalizacji w tej formacji Arki nie pamiętają najstarsi Kaszubi. Trenerzy mają aktualnie do wyboru siedmiu środkowych pomocników i czterech skrzydłowych. Mam wrażenie, że sam Grzegorz Niciński nie ma jeszcze wybranego składu na inauguracyjny mecz z Tychami i rywalizacja o jego względy będzie trwać do ostatniego dnia.

Skrzydłowy z iskrą bożą

- Nie będę oryginalny - najwięcej do gry wniesie duet nowych skrzydłowych. Walory Michała Renusza wszyscy dobrze znamy. To skrzydłowy z iskrą bożą. Gdy jest w formie, jego grę ogląda się z prawdziwą przyjemnością. Powrót w rodzinne strony dobrze mu zrobi i powinien nawiązać do występów w Łęcznej. Równie efektowny styl gry prezentuje Patrik Lomski - odkrycie zimy. Fin z polskimi korzeniami wykręcił w sparingach świetne liczby. Wychodziło mu praktycznie wszystko - jak dośrodkowanie, to w punkt. Jak strzał, to przy słupku. Dla ligowych rywali będzie pewną niespodzianką i to też przemawia na jego korzyść.

- Rywalizację w środku pola podniosą Michał Rzuchowski i Grzegorz Tomasiewicz. Obaj z przeszłością w Legii Warszawa, obaj mają sporo do udowodnienia. "Rzuchu" odrzucił lepsze oferty, by znów grać w miejscu, gdzie czuje się najlepiej. Sezon 13/14 należał do niego, ale teraz znów zaczyna z niższego pułapu. Przy okazji stał się bohaterem medialnej "aferki". Można powiedzieć, że Arka wyjęła mu z ręki długopis, którym miał podpisać kontrakt z Olimpią Grudziądz. Nie wszyscy w klubie byli przekonani o sensie wypożyczania go z Ruchu Chorzów, zaważyła determinacja trenerów Arki. Mam nadzieję, że "Rzuchu" odpłaci im dobrą grą. Po Tomasiewiczu spodziewam się kilku dobrych zmian i sygnału, że w przyszłym sezonie może powalczyć o podstawowy skład.

Kibice Arki są "na tak"

- Piotr Karłowicz to raczej zawodnik do podniesienia rywalizacji o meczową osiemnastkę, ale i tacy są w każdym zespole potrzebni. W sondzie na stronie Arkowcy.pl blisko 83 proc. kibiców ocenia zimowe transfery Arki na co najmniej dobre. Kibice Arki należą do bardzo wymagających i taki wskaźnik daje powody do umiarkowanego optymizmu. Moim zdaniem aż trzech nowych zawodników zobaczymy w wyjściowym składzie na pierwszy mecz. Jeśli potwierdzą formę z okresu przygotowawczego, to powinni dać wiosną kibicom Arki sporo radości.

Leszek Bartnicki, Orange Sport

- Przede wszystkim brakuje mi wzmocnień w linii obrony. Odszedł przecież jeden z filarów defensywy Arki Alan Fialho, a kontuzjowany jest Glauber. Rzuca mi się w oczy także brak prawdziwego snajpera. Bo takim raczej nie będzie Karłowicz. Uważam, że Arce przydałby się też bramkarz. Dlatego oceniając zimowe transfery w Gdyni, zastanawiam się, czy aby nie zapomniano o podniesieniu jakości w najbardziej newralgicznych miejscach w składzie Arki.

Nikt lepiej nie udaje zwodów Cristiano Ronaldo

- Jednak piłkarze, którzy przyszli do zespołu Grzegorza Nicińskiego, gwarantują wysoką jakość. Trzech z nich ma bardzo duże szanse na podstawowy skład. Mam tu na myśli Lomskiego, Renusza oraz Rzuchowskiego. Jakościowo - jak na warunki I ligi - są to dobrzy piłkarze. Moim zdaniem Lomski może być jednym z odkryć I ligi. Sporo się po nim spodziewam. Rzuchowskiego nie trzeba nikomu w Gdyni przedstawiać. Sprowadzenie go z Ruchu bez wątpienia podniesie jakość drugiej linii. Półroczny pobyt w Ruchu bardzo go zmienił. Mówi, że dużo się nauczył, zmienił mentalnie. Dorósł do poważnej piłki. Bo wcześniej można było odnieść wrażenie, że wydawało mu się, iż ma o sobie większe mniemanie niż w rzeczywistości. Renusz - śmieję się, że to piłkarz najlepiej udający zwody Cristiano Ronaldo w I lidze. Poza tym ma spory potencjał. Z tym że on musi czuć wsparcie trenera.

Nikt nie ma takich skrzydeł jak Arka?

- Śmiem twierdzić, że Arka może mieć najmocniejsze skrzydła w I lidze. Karłowicz - bardzo dobre warunki fizyczne, choć nie wydaję mi się, że nagle zbawi Arkę. Tomasiewicz był na testach w Łęcznej. Rozmawiałem o nim z ludźmi. Mówili: "grać w piłkę na pewno umie". Sęk w tym, że jego fizjonomia nie bardzo za nim przemawia. Jest mikry, wątły, podatny na faule. Gdy widzę go w akcji, to odnoszę wrażenie, że aż prosi się o faul. Boję się, że będzie nieźle sponiewierany i kopany. Podsumowując, sądzę, że Arka ma jedną z najmocniejszych pomocy w I lidze. Trener Niciński śmiało może wystawić dwie różne drużyny złożone z graczy środka pola.

PRZEJRZYSTOŚĆ FINANSOWA, WIZJA ROZWOJU, KORPORACYJNOŚĆ - LEPSZE CZASY W ARCE?


Więcej o: