Patrik Lomski: W niedzielę przekonam się, na czym polega gra w polskiej I lidze

Patrik Lomski aklimatyzację w Arce Gdynia ma już za sobą. Fiński skrzydłowy polskiego pochodzenia zimą imponował formą, czym rozbudził apetyty, że wiosną może być czołową postacią I ligi. - Niedzielny mecz z GKS Tychy [godz. 12.30] to już nie będzie sparing, skala trudności będzie wyższa. Wierzę jednak, że w lidze równie często będę asystował i strzelał bramki - mówi nowy piłkarz żółto-niebieskich.
Lomski błyskawicznie wkomponował się w zespół Grzegorza Nicińskiego. Z Arką przepracował cały okres przygotowawczy, a w sparingach prezentował się bardzo dobrze. Zdobył cztery gole i miał cztery asysty. Czyżby była to zapowiedź tego, że w rundzie wiosennej będzie motorem napędowym akcji Arki?

- Myślę, że jestem na tyle dobrym piłkarzem, że udowodnię, iż mogę być wzmocnieniem Arki. Tylko że wysoką dyspozycję i dobrą formę muszę zaprezentować na meczach I ligi, bo sparingi to zupełnie inna bajka. Niedzielny mecz z GKS Tychy to już nie będzie sparing, skala trudności będzie wyższa. Wierzę jednak, że w lidze równie często będę asystował i strzelał bramki co podczas zimowych przygotowań - podkreśla Lomski w rozmowie z trojmiasto.sport.pl.

Jego gra i suche statystyki świadczą o tym, że dobrze czuje się w Polsce. Na pewno w szybszej aklimatyzacji pomogła mu... łagodna zima.

- Zima u was wygląda jak wiosna w Finlandii (śmiech). Dlatego nie było mi ciężko oswoić się z waszym klimatem. Lubię ciepło. A w Polsce jest dużo cieplej niż w moim kraju. Cieszę się, że zimą tak dobrze mi szło, ale mam jeszcze rezerwy. Mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej - podkreśla skrzydłowy, który razem z innym nowym nabytkiem Michałem Renuszem mogą napsuć sporo krwi rywalom. To właśnie od obu skrzydłowych oczekuje się najwięcej.

- Nie miałbym nic przeciwko, gdyby nasza taktyka opierała się na grze bokami. Wówczas ja z Renuszem szukalibyśmy w polu karnym wysokiego zawodnika. Zobaczymy, jaką taktykę przygotuje trener na niedzielę. Nieważne jednak, jak zagramy, bo dobro drużyny jest najważniejsze, a rozumiem przez to nasze zwycięstwa - argumentuje Lomski, który asekuracyjnie wypowiada się o szansach Arki w rundzie rewanżowej. Ale nie zdziwi się, jeśli gdynianie spłatają figla niejednej drużynie w lidze.

- A dlaczego nie? Fajnie byłoby sprawić jakąś niespodziankę i doskoczyć do czołówki. Chyba nie ma piłkarza w Arce, który by tego nie chciał. Musimy jednak być realistami. Czeka nas ciężka praca. Optymistyczny scenariusz? Tutaj zgadzam się z panem prezesem [Wojciech Pertkiewicz uważa, że miejsca 5-6 będą optymalne i taka pozycja zadowoli władze klubu - przyp. red] - uważa Fin.

A czego spodziewa się po niedzielnym meczu?

- Póki co uczę się polskiej ligi i GKS Tychy to dla mnie niewiadoma. Myślę, że w niedzielę przekonam się na czym polega gra w polskiej I lidze (śmiech) - tłumaczy skrzydłowy.

TRANSFERY ARKI: ZABÓJCZE SKRZYDŁA, ISKRA BOŻA, NAJLEPSZE SKRZYDŁA W I LIDZE? [OPINIE]